Krótka historia powstania fintechu

Fintechy, traktowane jako nowoczesne podmioty finansowe wydają się relatywnie nowym wynalazkiem w świecie bankowości, choć podwaliny pod ten obszar biznesu powstały już w… XIX wieku. Przed Wami historia fintechu: od powstania pierwszego łącza transatlantyckiego aż do innowacyjnych startupów finansowych, bez których dzisiejszy krajobraz finansowy nie byłby kompletny.

Co to jest fintech? Najprostsze wyjaśnienie terminu 

Jesteśmy pewni, że przynajmniej raz spotkałeś się z takim terminem, jak fintech. Co to jest? Mówiąc najprościej, jest to skrócona wersja wyrażenia Financial Technology, a zatem sektora gospodarki danego państwa, korzystającego z nowoczesnych technologii w obszarze świadczenia usług finansowych przez poszczególne podmioty. Warto jednak zauważyć, że równie często konkurują one, jak też współpracują z tradycyjnymi firmami ze wspomnianego sektora – w zależności od celu, który zamierzają osiągnąć. Zaliczyć do niego należy jednak nie tylko największe przedsiębiorstwa, ale także te dopiero rozpoczynające swoją działalność. Wpływ ciągłego rozwoju Financial Technology zauważalny jest natomiast m.in. w takich obszarach, jak bankowość, ubezpieczenia, rodzaje płatności czy cyberbezpieczeństwo.

Czym jest fintech i jakie korzyści niesie za sobą jego ciągły rozwój?

Wiedząc, czym jest fintech, warto docenić korzyści, z których możemy czerpać dzięki niemu na co dzień. Mamy tu na myśli przede wszystkim możliwość dokonywania płatności bezgotówkowych za pośrednictwem Internetu, uzyskiwania pożyczek, dokonywania zakupów online czy wymiany walut. W Polsce i na świecie opisywany sektor usług finansowych stale się rozwija, dlatego wraz z biegiem czasu będzie umożliwiał nam i ułatwiał korzystanie z kolejnych funkcji. Warto zatem jeszcze bardziej zagłębić się w to, co to jest fintech i jakie korzyści niosą za sobą dla nas wszystkich charakterystyczne dla niego technologie.

XIX wiek - początek

Wiemy, że datowanie początków branży fintech na XIX może się wydawać „nieco” brawurowe natomiast istotnie rok 1866 położył podwaliny pod rozwój tej gałęzi gospodarki. To właśnie w tym roku pomyślnie położono pierwsze telegraficzne łącze transatlantyckie, zapewniające podstawową infrastrukturę na okres intensywnej globalizacji finansowej, która będzie miała miejsce już wkrótce - zaraz na początku XX wieku.

Pierwsza połowa XX wieku

1918 rok, to nie tylko moment zakończenia działań zbrojnych w ramach I Wojny Światowej, ale także czas intensywnego rozwoju technologii, zwłaszcza tych telekomunikacyjnych. I tak, na początku dwudziestolecia międzywojennego powstał pierwszy w historii, elektroniczny system transferu środków o nazwie Fedwire. Jego działanie odzwierciedla ducha tamtych czasów - Fedwire opierano na sile sygnału telegraficznego i Alfabet Morse'a.

W 1920 roku pojawiają się pierwsze przebłyski filozofii, na której oparte są dzisiejsze fintechy - John Maynard Keynes opublikował swoją książkę „Ekonomiczne konsekwencje władzy”, której główna teza dotyczy rozwoju finansów, w oparciu o połączenie dokonań współczesnej tamtym czasom technologii, z wymaganiami rynku finansowego.

Według znawców tematu, XIX wiek oraz pierwsza połowa XX wieku nazywana jest okresem “Fintech 1.0”.

Druga połowa i schyłek XX wieku

Przejście z technologii analogowej na cyfrową umożliwia powstanie w 1967 pierwszego w historii bankomatu Barclays. To moment, który symbolicznie wyznacza początek nowoczesnych technologii finansowych. Cyfryzacja branży finansowej rozwija się, jak na tamten czas, w imponującym tempie. Na początku lat 70 w Stanach Zjednoczonych powstaje Nasdaq - pierwsza elektroniczna giełda papierów wartościowych, oraz SWIFT - protokół komunikacyjny wykorzystywany przez instytucje finansowe, w celu dokonywania dużych ilości płatności transgranicznych. Cyfryzacja finansów wzrosła w związku z rozwojem cyfrowej technologii komunikacji i transakcji. Nasdaq oraz SWIFT wyznaczają początki rynków finansowych i używanych obecnie protokołów komunikacyjnych.

Lata 90, z uwagi na intensywny rozwój komputerów i internetu, przynoszą nam bankowość internetową - od tego momentu zarówno firmy, jak i klienci indywidualni mogą zarządzać swoimi finansami zza ekranu komputera. Wewnętrzne procesy i komunikacja z klientami zostają w części zdigitalizowane i widać wyraźną zmianę w sposobie interakcji ludzi z instytucjami finansowymi.

Wkrótce, po raz pierwszy w szerszym obiegu pojawia się określenie “Fintech”. W 1993 roku Citicorp powołuje do życia Konsorcjum Technologii Usług Finansowych (ang. Financial Services Technology Consortium) w skrócie nazywany projektem Fintech. Ta inicjatywa ma na celu współpracę niedużych, zaawansowanych technologicznie firm IT z instytucjami bankowymi, które chcą rozwinąć obszar innowacji finansowych.

Kamieniem milowym w rozwoju płatności elektronicznych jest powstanie w 1998 firmy PayPal - jednej z pierwszych organizacji finansowych, która misją i zakresem usług jest mocno zbliżona do kształtu dzisiejszych, nowoczesnych fintechów.

Dokonania technologii finansowej schyłku XX wieku zamykają erę Fintech 2.0.

Wejście w XXI wiek

Wyczekiwany XXI wiek rozpoczyna jeden z największych kryzysów finansowych na świecie - rok 2008 to załamanie światowego systemu gospodarczego, którego konsekwencją okazał się gwałtowny spadek poziomu zaufania wobec banków. Kryzys paradoksalnie stworzył przestrzeń do rozwoju nowoczesnych, pozabankowych usług finansowych. Już rok później, bo w roku 2009 powstał Bitcoin - pierwsza na świecie kryptowaluta, która utorowała drogę kolejnym entuzjastom kryptowalut i rozproszonych rejestrów.

Okolice 2010 roku to umowna data wejścia w erę Fintech 3.0, w której jesteśmy do dziś. Wzrost popularności smartfonów i mobilny dostęp do sieci oraz usług finansowych sprawia, że na rynku pojawiają się pierwsze startupy z branży finansowej, napędzające falę nowych produktów i usług. Nawet banki o ugruntowanej pozycji zaczynają wprowadzać innowacje w duchu start-upów i właśnie to odejście od ugruntowanej pozycji banków ery Fintech 2.0 było elementem definiującym Fintech 3.0. Na rynku pojawia się coraz więcej podmiotów finansowych takich jak neobanki, challengery czy digital banki, łączące w sobie zalety stabilnej bankowości z nowoczesnym podejściem do tworzenia technologii finansowych.

Dziś

Dziś szybki rozwój fintechów i nowoczesnych instytucji finansowych nikogo nie dziwi. Innowacyjne produkty i usługi oferowane klientom są wręcz oczekiwanym standardem, a tradycyjne banki coraz mocniej szukają sposobu, by stać się częścią tej zmiany. Choć eksperci prześcigają się w prognozowaniu nadchodzącej rewolucji finansowo - technologicznej, warto zauważyć, że to już się dzieje - od dłuższego już czasu fintechy  redefiniują rynek finansowy, zmieniając status quo i rewolucjonizując założenia klasycznej bankowości. To proces długi i nieskończony - bo to co dziś jest innowacją, za chwilę będzie historią.


BOS jako główny system back-office dla aplikacji obsługującej miliony transakcji miesięcznie

Nasz klient to jeden z dynamicznie rozwijających się europejskich fintechów, który oferuje aplikację do obsługi płatności wraz z wirtualną kartą płatniczą. W ramach aplikacji, nasz klient dostarcza m.in. wymianę walut na atrakcyjnych warunkach, wielowalutowe karty płatnicze, ubezpieczenie na zakupy online, z gwarancją natychmiastowego zwrotu gotówki w przypadku zwrotu towaru, a także cashback za transakcje w partnerskich sieciach handlowych. W tym projekcie INCAT pełni rolę partnera technologicznego i dostawcy głównego systemu transakcyjnego.

Czym jest BOS?

BOS to kompleksowy system transakcyjny, oparty na architekturze mikroserwisów, dedykowany fintechom i nowoczesnym instytucjom finansowym, takim jak challenger banki, digital banki i neo-banki. BOS w architekturze instytucji finansowej pełni rolę centrum przetwarzania danych i transakcji klienta, dając jednocześnie możliwość wdrożenia produktów finansowych, atrakcyjnych z perspektywy klienta końcowego.

Nasz system umożliwia wdrożenie i uruchomienie warstwy back-endowej w aplikacji lub rozwiązaniu klienta, obejmującej moduły transakcyjne, płatnicze oraz konta, przy zachowaniu najwyższej zgodności z wymaganiami regulacyjnymi oraz cyberbezpieczeństwa.

Jakie były potrzeby klienta?

By móc zaoferować swoje rozwiązanie na rynku komercyjnym, klient potrzebował wysoko skalowalnego systemu transakcyjnego, który umożliwi szybki wzrost i sprosta błyskawicznie rosnącej liczbie transakcji oraz klientów aplikacji, bez przestojów i zgodnie z wymaganiami postawionymi przez ustawodawcę.

Poza powyższym, do wymagań klienta należało zaadresowanie wszystkich back-office’owych funkcjonalności, wymaganych dla prowadzenia rachunków swoich klientów i realizacji usług płatniczych, wraz z możliwością możliwie szybkiego rozwoju funkcjonalnego i produktowego.

Rola BOS-a

Funkcjonalności BOS-a adresują wszystkie wymagania biznesowe i techniczne klienta, a architektura mikroserwisów pozwala na wysoką elastyczność w zakresie rozwoju oferty finansowej. Nowoczesne moduły produktowe BOS-a wspierają tworzenie oferty klienta oraz budowanie przewagi biznesowej i marketingowej na komercyjnym rynku finansowym.

Największe wyzwanie wdrożenia

Największym wyzwaniem podczas pracy nad projektem okazał się szeroki zakres funkcjonalności, które należało wdrożyć, a także konieczność integracji z modułami zewnętrznymi w taki sposób, by kompleksowo agregować dane w obrębie Księgi Głównej. Udało nam się zaadresować te wymagania zgodnie z oczekiwaniami klienta, wykorzystując pełen potencjał systemu BOS oraz mnogość jego biznesowych i technologicznych możliwości.

Kluczowe obszary wsparcia biznesu klienta

  • Przetwarzanie danych klientów
  • Zarządzanie rachunkami
  • Procesowanie przelewów oraz płatności
  • Pełna funkcjonalność Księgi Głównej
  • Kaskada walutowa - moduł produktowy, umożliwiający sprawną wymianę walut i płatności w wielu walutach w obrębie aplikacji
  • Cashback - moduł umożliwiający uruchomienie programu partnerskiego, oferującego zwroty za zakupy dokonane w sklepach sieci partnerskiej.

Efekty

Dzięki wdrożeniu BOS-a klient uzyskał:

  • W pełni funkcjonalny moduł back-office aplikacji płatniczej
  • Sprostanie wysokim wymaganiom wydajnościowym na poziomie kilku milionów transakcji miesięcznie
  • Możliwość rozwoju produktowego w oparciu o architekturę mikroserwisów BOS-a
  • Moduł produktowy: cashback, kaskada walutowa
  • Pełną integrację z Księgą Główną
  • Zgodność systemu z wymaganiami regulacyjnymi oraz bezpieczeństwa

6 najdziwniejszych języków programowania w historii IT - subiektywny ranking INCAT

Ktoś, kto powiedział, że przy programowaniu nie ma zabawy, z pewnością nie wiedział co mówi. Autorzy poniższych języków programowania potrafili połączyć przyjemne z pożytecznym i na kanwie szalonych pomysłów, stworzyli kody źródłowe, których składnia nie ma nic wspólnego z klasycznymi językami programowania, a mimo tego, może być wykorzystywana przy tworzeniu programów, komend i poleceń. Przed Wami 6 wyjątkowych języków programowania, które brzmią  i wyglądają nieco niepoważnie, ale za to całkiem poważnie działają: 

LOLCODE

Weteranem spośród specyficznych języków programowania jest niewątpliwie LOLCODE, język programowania stworzony w 2007 roku przez Adama Lindseya. Inspiracją do powstania tego języka, był Lolcat - zabawa, popularna swego czasu na forach internetowych, takich jak np. 4chan, która polega na tworzeniu memów, zawierających obraz kota, z zabawnym podpisem oraz nieprawidłową składnią, wraz z celowymi błędami w zapisie poszczególnych słów. 

To właśnie nietypowy zapis treści memów stał się podstawą języka LOLCODE, bowiem komendy pisane są slangiem i jeśli jest on zrozumiały dla odbiorcy, wystarczy do odczytania składni LOLCODE. Poniżej przykład zapisu “Hello World” w LOLCODE:

HAI - “Hello”

CAN HAS STDIO? - Odpowiada za załadowanie bibliotek z dodatkowymi funkcjami

VISIBLE "HAI WORLD!" - Odpowiada za widoczność tekstu

KTHXBYE - Komenda kończąca każdy program

Co ciekawe, język LOLCODE nadaje się do powszechnego użycia, ze względu na swoją komplementarność. W sieci można także znaleźć sporo tutoriali, dedykowanych różnym elementom LOLCODE. 

ARNOLD C

ARNOLD C to język programowania inspirowany...prawdziwym bohaterem. Nazwa pochodzi od imienia odtwórcy głównej roli w kultowej już serii “Terminator”, Arnolda Schwarzeneggera, a składnia języka zawiera cytaty pochodzące wyłącznie z tych filmów. Zatem jeśli jesteś za pan brat z historią o żądnym krwi androidzie, powinieneś także bez problemu zrozumieć w jaki sposób koduje się “Hello World” w ARNOLD C:

IT'S SHOWTIME

TALK TO THE HAND "hello world"

YOU HAVE BEEN TERMINATED

Do tego przykładu chyba nie potrzeba tłumaczenia, prawda? A dla wszystkich chętnych, którzy jeszcze nie znają kultowych tekstów z Terminatora, polecamy zbiór tych najlepszych, oczywiście w ramach nauki nowej technologii i poszerzania horyzontów: https://www.radiotimes.com/movies/arnold-schwarzenegger-quotes/

WHITESPACE

Whitespace opiera się na znakach, które reprezentują niewidoczne odstępy na stronie, czyli na spacjach, tabulatorach, lub nowych wierszach. Każde inne polecenie, czy znak są ignorowane. Ale jak to właściwie działa? Whitespace korzysta z kodu binarnego do reprezentowania danych ze spacjami jako zerami i tabulatorami jako jedynkami. Tak więc na przykład sekwencja tab-tab-tab-space-space przekłada się na 1100 w systemie dwójkowym lub „12” w systemie dziesiętnym. Ze względu na swoją specyfikę, oraz fakt, że do stworzenia klasycznego “Hello World” w Whitespace konieczne jest użycie niemal 1000 niewidocznych znaków, język ten, sam w sobie nie jest zbyt użyteczny, stanowi raczej coś w rodzaju ciekawostki programistycznej. 

VELATO

VELATO to język programowania, który został napisany przy użyciu plików MIDI. Pliki dźwiękowe pełnią w tym przypadku zarówno rolę utworu muzycznego, jak i komend programistycznych. Kluczowe w przypadku tego zapisu są wysokości nut i wielkości odstępów między nimi. Zapis “Hello World” w języku VELATO wygląda tak:

Źródło: http://velato.net/Language/HelloWorld/

reMORSE

Jak już można zauważyć, twórcy specyficznych języków programowania zazwyczaj czerpią inspirację z już istniejących elementów kultury czy nauki. W tym przypadku nie jest inaczej - jak można wnioskować z nazwy, reMORSE jest oparty na założeniach języka Morse’a. Istnieją w nim tylko cztery komendy: kropka (.), Kropka (.I spacja), myślnik (-) i kreska (- i spacja). Specyfikacja reMORSE jest niepełna, ponieważ sam autor jej nie ukończył. 

Na przestrzeni lat powstały odmiany języka reMORSE w postaci: reMorse2, reMorse2.- i reMorse4ever, które miały za zadanie wypełnić luki w pierwotnej wersji tego języka, niestety żadna z nich nie jest postrzegana jako kompleksowy, gotowy do potencjalnego wykorzystania, kod. Poniżej, zapis “Hello World” w reMORSE:

- - - ..- ...-.---.;newline

- - - .-. - ..-.- ...-. ---.;!

- - - ...- . . -.---.;d

----. . . -.---.;l

----. . -...---.;r

----. -...---.;o

----...-.- ..-. ---.;W

//author didn't feel like doing this part

-..............;output all characters

SHAKESPEARE

SHAKESPEARE to język programowania, który ma za zadanie sprawiać wrażenie, że jest wszystkim, tylko nie kodem źródłowym. Dlatego też, na pierwszy rzut oka, SHAKESPEARE wydaje się wyłącznie sztuką dramatyczną, a to dlatego, że jest zbudowany wyłącznie z aktów, scen i postaci, czyli elementów, które zwyczajowo tworzą dramat. Brzmi jak szaleństwo? Zdecydowanie tak, ale w tym szaleństwie jest metoda. 

W języku SHAKESPEARE, bohaterowie przyjmują rolę zmiennych, z kolei ich wypowiedzi, traktowane są jako wyrażenia o zmiennych wartościach. Pytania, zadawane sobie wzajemne przez postaci, to instrukcje warunkowe, natomiast wartości określają przymiotniki i rzeczowniki. Poza ewidentnym odwróceniem konwencji, charakterystyczne w języku SHAKESPEARE jest to, iż programy w nim pisane są bardzo długie. Poniżej fragment “Hello World”: 

To tylko mała próbka najdziwniejszych instrukcji “Hello World” na świecie - w sieci możecie znaleźć ich dużo więcej, a my wybraliśmy te, naszym zdaniem, najciekawsze. Zważywszy na to, że branża IT rozwija się w zawrotnym tempie, na świecie istnieje około 7 000 języków programowania, a w czasie gdy czytasz ten artykuł, powstały pewnie już trzy lub cztery nowe javascriptowe frameworki, takie drobne, dowcipne odstępstwa od normy nie stanowią żadnej przeciwwagi dla “poważnego” programowania. My jednak uważamy, że są potrzebne, bo wskazują, jak można bawić się kodowaniem i tworzyć coś, co może i nie jest specjalnie użyteczne, za to odsłania tę żartobliwą i humorystyczną stronę branży IT, o której tyle się mówi, a zdecydowanie zbyt rzadko pokazuje.


Jakich licencji KNF potrzebuje początkujący fintech?

Zdobycie licencji to najważniejszy i jednocześnie najtrudniejszy krok, który muszą podjąć fintechy, by móc rozpocząć działalność finansową. Wymogi formalne, zgodność z aktualną legislacją, koszt i czas trwania całego procesu - te wszystkie zmienne sprawiają, że proces licencjonowania fintechu wydaje się być drogą przez piekło. Warto więc wcześniej przygotować się i poznać kroki, które należy podjąć, by względnie bezboleśnie i z sukcesem przejść całą procedurę. Z tego artykułu dowiesz się od czego zacząć i o czym pamiętać, gdy chcesz rozpocząć działalność finansową opartą na licencji KNF.

Konsultacje z prawnikiem

Jeśli starasz się o wydanie licencji na działalność finansową, jednego możesz być pewien - bez dobrego prawnika się nie obejdzie. Istnieje szereg ustaw dotyczących działalności finansowej, które powinieneś poznać i zrozumieć, by wiedzieć, jakie obowiązki, typowe dla instytucji finansowej, będą ciążyć na Twojej organizacji.

Przepisy polskiego prawa, dotyczące innowacji technologicznych są rozproszone na poszczególne ustawy, a do najważniejszych z nich zaliczamy:

– Ustawę z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych;

– Ustawę z dnia 10 maja 2018 r. o zmianie ustawy o usługach płatniczych oraz niektórych innych ustaw;

– Ustawę z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe;

– Ustawę z dnia 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej;

– Ustawę z dnia 27 maja 2004 r. o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi;

– Ustawę z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych oraz wcześniejszą ustawę z dnia 29 sierpnia 1997 r.;

– Ustawę z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny

Aby mieć pewność, że planowana działalność finansowa jest zgodna z powyższym ustawodawstwem, konieczna jest konsultacja z prawnikiem, lub kancelarią, która specjalizuje się w obszarze fintech. Ten krok pomoże Ci usystematyzować swoją wiedzę, a doradca prawny objaśni Ci od czego zacząć cały proces, jakich narzędzi będziesz potrzebować i cóż...ile to będzie kosztować. Jeśli masz wystarczające środki i potrzebujesz pełnej obsługi całego procesu, możesz skorzystać z pomocy firm, które specjalizują się w prowadzeniu klienta przez procedurę licencyjną, biorąc na siebie rolę podmiotu pośredniczącego pomiędzy fintechem, a instytucją nadzorującą, zarówno na szczeblu krajowym jak i międzynarodowym.

Licencja licencji nierówna

Na pytanie “W jaki sposób można uzyskać wymagane licencje dla fintechu?”, odpowiedź brzmi “To zależy”. Zależy od wielu czynników - od tego czy chcesz ograniczyć swoją działalność wyłącznie do Polski, od zakresu jaki chcesz podjąć, a także od rodzaju produktu finansowego, który oferujesz. Dlatego, aby nieco rozjaśnić temat, przedstawiamy proces licencjonowania działalności finansowej, z uwzględnieniem powyższych zmiennych.

Głównym organem nadzorczym, do którego należy skierować się w pierwszej kolejności jest oczywiście Komisja Nadzoru Finansowego. To tutaj składa się wniosek o udzielenie zgody na wybraną działalność finansową i to właśnie KNF, na szczeblu krajowym, określa zasady jej otrzymania.

Warto wiedzieć, że w 2018 roku Komisja Nadzoru Finansowego powołała do życia Innovation Hub - program, w ramach którego fintechy mogą uzyskać podstawowe wytyczne regulacyjne i prawne odnoszące się do ich działalności. Program wspiera fintechy przede wszystkim za sprawą dedykowanej ścieżki konsultacji z organem nadzorującym. Członkostwo zapewnia fintechom wsparcie w identyfikacji właściwych przepisów prawa, regulacji i stanowisk nadzorczych właściwych dla wybranego modelu biznesowego, oferowanego produktu lub usługi finansowej oraz w informacje o trybie uzyskania licencji właściwej dla rodzaju działalności.

Bez względu jednak na to, czy zdecydujesz się na udział w programie, czy zechcesz zająć się procesem licencjonowania na własną rękę, musisz wybrać zakres działalności, na którą chcesz otrzymać licencję. Pomocny będzie w tym na pewno poniższy podział:

 

 

Mała Instytucja Płatnicza

Licencja Małej Instytucji Płatniczej to rozwiązanie dla początkujących fintechów, które chcą s

zybko rozpocząć działalność finansową w ograniczonym zakresie i wyłącznie na terenie Polski. Licencja daje szeroki zakres transakcji finansowych, (poza PIS i AIS), a zatem fintech jako MIP może:

  • Prowadzić rachunki płatnicze
  • Przyjmować płatności instrumentami płatniczymi
  • Realizować przekazy pieniężne
  • Funkcjonować jako kantor wymiany walut na potrzeby transakcji płatniczych
  • Kredytować transakcje płatnicze;

Przy czym warto pamiętać, że Mała Instytucja Płatnicza jest obwarowana szeregiem ograniczeń, takich jak:

  1. a) Wolumen transakcji MIP nie może średniomiesięcznie przekroczyć 1,5 mln euro;
  2. b) Na rachunkach płatniczych pojedynczego użytkownika MIP nie może przechowywać więcej niż 2 000 euro;
  3. c) MIP-y mogą realizować wyłącznie transakcje krajowe. Nie jest więc możliwe zrealizowanie przy użyciu MIP np. przekazów międzynarodowych;
  4. d) MIP-y nie mogą świadczyć usług wynikających częściowo z Dyrektywy PSD2, czyli udostępniać informacji o rachunku (AIS) oraz inicjować transakcji płatniczych z cudzego rachunku (PIS).

Rejestracja Małej Instytucji Płatniczej jest stosunkowo prosta, zwłaszcza w porównaniu do rejestracji Krajowej Instytucji Płatniczej. W przypadku MIP wystarczy wypełnić wniosek rejestracyjny ze strony KNF, przygotować wymagane załączniki (m.in. program działalności i plan finansowy, procedury zarządzania ryzykiem, AML/CFT czy rozpatrywania reklamacji) i uiścić opłatę skarbową w wysokości 616 zł. Jeśli wniosek jest poprawnie wypełniony, a wszystkie wymagane załączniki są w nim odpowiednio zawarte, KNF ma 3 miesiące na rozpatrzenie wniosku i wpis podmiotu do rejestru dostawców usług płatniczych i wydawców pieniądza elektronicznego. Od tego momentu fintech może swobodnie prowadzić działalność płatniczą na terenie Polski.

Krajowa Instytucja Płatnicza

Sytuacja komplikuje się nieco bardziej w przypadku, gdy decydujemy się na działalność w ramach Krajowej Instytucji Płatniczej. KIP pozwala na świadczenie wszystkich, lub wybranych usług płatniczych, zarówno na terenie Polski jak i na terytorium państw należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego. W ramach KIP podmiot może:

  • prowadzić rachunki płatnicze;
  • dokonywać transakcji płatniczych (np. przelewy);
  • świadczyć usługi przekazu pieniężnego;
  • inicjować transakcje płatnicze (PIS);
  • uzyskiwać dostęp do informacji do rachunku (AIS);
  • wydawać pieniądz elektroniczny (tylko jeśli kapitał założycielski wynosi nie mniej niż równowartość w walucie polskiej kwoty 125 000 euro).

Przed złożeniem wniosku o licencję Krajowej Instytucji Płatniczej, należy zweryfikować, czy podmiot spełnia wymagania określone przez KNF, zwłaszcza w kontekście funduszy własnych. A zatem kapitał założycielski wnioskującego fintechu musi mieć odpowiednią wysokość, określoną w ustawie i zależy od zakresu działalności, którą podejmuje licencjonowany podmiot. Co ważne, środki te nie mogą pochodzić z nieujawnionych źródeł, z kredytu lub pożyczki ani być w jakikolwiek inny sposób obciążone.

Do wniosku o licencję KIP należy dołączyć zestaw załączników, m.in:

  • wykaz usług, które podmiot chce świadczyć;
  • program działalności na 3 lata;
  • plan finansowy na 3 lata;
  • system zarządzania ryzykiem i kontroli wewnętrznej;
  • procedury AML/CFT;
  • gwarancję bankową lub ubezpieczenie OC (jeśli podmiot świadczy usługi PIS).

Oprócz tego konieczne jest złożenie w KNF stosownych oświadczeń dot. właścicieli, zarządu czy powiązań kapitałowych.

Skompletowanie wszystkich wymaganych dokumentów i oświadczeń jest skomplikowane, dlatego zwykle trwa sporo dłużej, niż w przypadku MIP. Zwłaszcza, że część załączników dotyczy procesów wewnątrz organizacji, które zazwyczaj, w przypadku początkującego fintechu, dopiero zostaną opracowane i wdrożone. Warto też pamiętać o opłatach skarbowych, które obejmują koszt wydania zezwolenia, w wysokości 1 250 euro, a także o regularnych kosztach nadzoru KNF wobec licencjonowanego podmiotu. Pełna checklista do wniosku o wydanie zezwolenia KIP, znajduje się pod tym linkiem.

Choć formalnie KNF ma 3 miesiące na rozpatrzenie wniosku, w rzeczywistości proces licencjonowania może się wydłużyć nawet do dwóch lat, głównie za sprawą wymogów formalnych wniosku, szerokiego zakresu warunków, które należy spełnić oraz procesów, które należy wdrożyć w organizacji, która ubiega się o licencję.

Dostawcy AISP

AISP, czyli dostawca świadczący usługi dostępu do informacji o rachunku, to podmiot, który w imieniu użytkownika uzyskuje dostęp do jego rachunku płatniczego (najczęściej bankowego) w celu pobrania historii transakcji i jej przetworzenia. Wynikiem takiego dostępu może być np. ocena kredytowa czy zagregowana historia z kilku kont. Działalność w ramach AISP upoważnia podmiot do:

  • pobierania historii transakcji z rachunków bankowych;
  • opracowywania scoringów i profili użytkowników;
  • udzielania kredytów i pożyczek (po spełnieniu innych wymogów dla firm pożyczkowych);
  • prowadzenia działalności w całej UE;

To co jest wygodne w tej formie działalności, to fakt, że AISP nie musi posiadać funduszy własnych czy dodatkowych środków pieniężnych, wystarczy minimalny kapitał zakładowy. Tym niemniej, lista wymagań KNF wobec podmiotu, który chce zostać zarejestrowany jako AISP jest niemal równie długa jak w przypadku KIP. AISP oprócz polisy OC lub gwarancji bankowej musi posiadać m.in.:

  • Program działalności;
  • Plan finansowy;
  • Sformalizowaną strukturę organizacyjną wraz z procedurami podejmowania decyzji;
  • Zasady szacowania ryzyka;
  • Procedury identyfikacji ryzyka;
  • Zasady prowadzenia audytu wewnętrznego;
  • Procedury monitorowania incydentów związanych z bezpieczeństwem oraz zarządzania incydentami;
  • System komunikacji wewnętrznej;
  • Procedury ochrony danych szczególnie chronionych;
  • Rozwiązania zapewniające ciągłość działania;
  • Strategię w zakresie bezpieczeństwa.

Podobnie jak w przypadku pozostałych dwóch typów licencji, przy składaniu wniosku wraz z załącznikami należy uiścić opłatę skarbową w wysokości 616 zł. KNF podejmuje decyzję w ciągu 3 miesięcy od momentu złożenia wniosku, a następnie, w przypadku pomyślnego rozpatrzenia sprawy, dokonuje wpisu w rejestrze podmiotów AISP.

Podsumowanie

Choć licencjonowanie działalności finansowej wydaje się być bardzo czasochłonnym procesem, a liczba wymagań formalnych i legislacyjnych, które należy spełnić, może na początku przerażać, nie warto się go obawiać. Kluczowe jest dobre przygotowanie merytoryczne, wsparcie zaufanej kancelarii prawnej, a także równoległe prowadzenie innych działań, związanych z tworzeniem fintechu. Równocześnie gdy ubiegasz się o licencję, pracuj nad rozwojem swojego produktu, jego warstwą techniczną i marketingiem, tak, aby móc rozpocząć działalność finansową od razu, gdy uzyskasz na nią zgodę. Nie trać czasu, bo wiesz przecież, że zdanie “czas to pieniądz” w fintechowym świecie jest wyznacznikiem działania, a nie wyświechtanym frazesem.


O sytuacji kobiet w branży IT i bankowości - felieton COO INCAT

Głównym powodem niechęci wobec kobiet w branży IT i bankowości są utrwalone stereotypy dotyczące płci.

W zaprezentowanym w zeszłym roku przez cashless.pl Rankingu najbardziej wpływowych kobiet branży płatniczej, możemy przeczytać m.in. "że sukces zależy od talentu i kompetencji, a nie od płci". Uważam, że świat byłby przyjemniejszym miejscem, gdyby z równym przekonaniem jak autorzy rankingu promowali tę postawę inni przedstawiciele mediów i biznesu.

Na styku IT i bankowości pracuję już od ośmiu lat, a ponad połowę tego czasu jako COO Incat, wiem więc, że branże te są postrzegane jako trudne, jeśli nie najtrudniejsze dla kobiet. I choć najwięksi giganci IT, tacy jak Google czy Microsoft walczą o parytety, statystyki niestety wciąż pozostają bezwzględne. Serwis Stack Overflow informuje, że na świecie aż 91 proc. stanowisk technicznych zajmują mężczyźni, a w Polsce odsetek kobiet programistek to zaledwie 5,9 proc. Na ile jest to kwestia stereotypów, a na ile faktycznych predyspozycji technicznych, to temat na inną dyskusję. I choć specjalistki IT coraz częściej odnoszą sukcesy zawodowe, upłynie jeszcze dużo czasu, zanim kobiety otrzymają pełną legitymizację dla swojej obecności w tej branży.

W Incat staramy się, by pierwiastek żeński był odpowiednio reprezentowany. Obecnie 30 proc. naszych pracowników to kobiety, a wśród nich dostrzegamy sporo talentów. Nasze specjalistki stoją między innymi na czele zespołu testerskiego BOS-a (systemu transakcyjnego dla instytucji finansowych), mogą się pochwalić tytułem MVP Microsoftu czy też opracowują analizy biznesowe projektów technologicznych, wdrażanych w polskich bankach i międzynarodowych fintechach.

Myślę, że nie napiszę niczego odkrywczego, twierdząc, iż głównym powodem niechęci wobec kobiet w branży IT i bankowości są utrwalone stereotypy dotyczące płci. Przykład to twierdzenie, że mężczyźni są bardziej asertywni, kobiety natomiast są bardziej empatyczne. Kolejny przykład to stereotyp, że kobiety więcej mówią, a mężczyźni więcej działają lub ten opisujący kobiety jako bardziej kreatywne, mężczyzn zaś jako lepiej radzących sobie z logiką... Brzmi znajomo, prawda?

Rzecz w tym, że są to wielokrotnie powielone, błędne przekonania, które nadal są chętnie powtarzane, ponieważ pasują do tzw. zdroworozsądkowego postrzegania świata. Polecam je zweryfikować, bo choć ich założenia mają podstawy naukowe, przez lata zostały zmodyfikowane tak mocno, iż z pierwotnych, zgodnych z prawdą wersji, nie pozostało prawie nic.

Moim ulubionym stereotypem jest ten, że mężczyźni mają większy mózg niż kobiety i dlatego są mądrzejsi. Otóż nie do końca tak jest. To prawda, że objętość mózgu mężczyzn jest większa niż mózgu kobiet, ale warto zauważyć, że mózgi "płci pięknej" mają więcej istoty szarej, czyli substancji, w której znajdują się komórki nerwowe, odpowiedzialne m.in. za pamięć, inteligencję czy myślenie abstrakcyjne. Zatem ta właściwość kobiecego mózgu równoważy “przewagę” w postaci rozmiaru mózgu płci męskiej. Oznacza to, że większy rozmiar męskiego mózgu nie daje mężczyznom żadnej przewagi intelektualnej względem kobiet. Ciekawe, prawda?

Co istotne, pomimo tak wielu stereotypów odnoszących się do różnic w kompetencjach i zdolnościach kobiet oraz mężczyzn statystyki dotyczące kobiet w branży bankowej zadają kłam powszechnym przekonaniom. Według raportu bankier.pl, w polskich bankach ponad połowę kadry kierowniczej stanowią kobiety. Skąd więc ten dysonans?

Myślę, że twórcy koncepcji inteligencji emocjonalnej mieliby tutaj sporo do powiedzenia. Przewagę kobiet możemy zaobserwować właśnie zwłaszcza w obszarach dotyczących kierowania zespołem czy podejmowania racjonalnych decyzji w warunkach kryzysowych. Kobiety, ze względu na większą liczbę połączeń neuronowych pomiędzy półkulami mózgowymi, mają lepiej rozwinięte umiejętności komunikacyjne i dużo łatwiej jest im wyrazić swoje myśli. Wyższa wrażliwość na bodźce zmysłowe, spostrzegawczość, pamięć, radzenie sobie ze stresem, czytanie mowy ciała i intuicja, która jest niczym innym jak nieświadomym przetwarzaniem ogromnej ilości sygnałów napływających z otoczenia – to cechy, w których kobiety górują nad mężczyznami, jednocześnie są to obszary kluczowe z perspektywy zarządzania i pracy z ludźmi.

W świetle tego, co napisałam, dziwne i krzywdzące jest przekonanie, że bankowość to świat mężczyzn. W moim odczuciu branża bankowa to miejsce, w którym wręcz wymagana jest polityka różnorodności. Kombinacja różnych postaw, stylów zarządzania, cech osobowości daje przestrzeń do tego, by kobiety i mężczyźni mogli wspierać się wzajemnie w obszarach, które dla każdej ze stron stanowią wyzwanie. A gdyby tak zamiast podkreślać odmienność (pozorną lub nie) mężczyzn i kobiet, skupić się na tym co zrobić, by te różnice wzajemnie się uzupełniały? Bank to przecież nie tylko słupki i tabelki – to także ludzie, ich problemy, nadzieje, emocje i stres. To również miejsce, gdzie empatia, wyczucie i odporność na presję z zewnątrz są równie ważne co umiejętność negocjacji i biznesowa bezwzględność. Bank to więc przestrzeń zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn.

Dziś Dzień Kobiet – święto będące w naszym kraju reliktem głębokiego PRL-u, które w ramach propagandy miało być nagrodą dla kobiet za ich ciężką pracę. Dla niektórych, choć każdego roku oddalamy się od czasów minionego ustroju, ten dzień nadal istnieje jako świętowany nieśmiertelnym goździkiem i rajstopami, choć nie niesie to żadnej treści, wartości czy zmiany statusu quo. Życzę więc nam, drogie Kobiety IT, bankowości czy biznesu, abyśmy doczekały dnia, w którym zamiast kwiatów otrzymamy podarunek w postaci prawdziwej i szczerej polityki równych szans – a o resztę zadbamy już same.


Historia kobiet w IT - najważniejsze dokonania

Choć coraz częściej kobiety decydują się na pracę w IT, statystyki wciąż są nieubłagane. Według raportu fundacji Carrots kobiety w Polsce stanowią jedynie 30% branży IT i nie wygląda na to, by ta tendencja miała się szybko zmienić. A przecież to właśnie kobiety w dużej mierze położyły podwaliny pod aktualny kształt technologii i dokonały odkryć, które do dziś wpływają na świat IT. Dlatego przygotowaliśmy zestawienie kobiet, które miały niebagatelny wpływ na rozwój branży IT, a swoją historią inspirują i pokazują, że technologia nie jest wyłącznie męską domeną.

Kobiety w informatyce – najbardziej znane nazwiska i ich osiągnięcia

Informatyka to dyscyplina naukowa kojarząca się zapewne większości z nas jako jedna z tych, która w zasadzie od zawsze pozostaje zdominowana przez mężczyzn. W takim jej postrzeganiu nie ma nic dziwnego, ponieważ rzeczywiście tak jest, czego potwierdzeniem są cykliczne badania przeprowadzane zarówno w Polsce, jak i innych krajach. Kobiety w informatyce, choć stosunkowo nieliczne, w niektórych przypadkach odgrywają jednak bardzo istotne role. Nie brakuje wśród nich autorek oprogramowania, inżynierek czy twórczyń gier, choć popularność ich nazwisk na pewno pozostaje nieporównywalnie mniejsza niż Steve’a Jobsa lub Billa Gatesa. Chcąc to zmienić, postanowiliśmy dziś przypomnieć o najważniejszych – naszym zdaniem – paniach, które dzięki swoim dokonaniom zaistniały w świecie informatyki, wpływając w niektórych przypadkach w znaczny sposób na jej rozwój. Mamy jednocześnie nadzieję, że w wyniku tego za jakiś czas będziemy mogli ponownie przedstawić kolejne znane kobiety w IT i ich osiągnięcia, stanowiące potwierdzenie tezy, iż płeć nie ma dużego znaczenia, jeśli chodzi o zdolność do wykonywania skomplikowanych operacji z wykorzystaniem komputera i coraz bardziej zaawansowanych technologii. Jeżeli więc jesteś kobietą i dotąd zastanawiałaś się, czy związać swoją karierę oraz przyszłości z informatyką, mając ku temu predyspozycje, niżej przedstawione sylwetki powinny pozwolić Ci skutecznie rozwiać Twoje wątpliwości.

Kobiety odegrały istotną rolę w dziedzinie informatyki i technologii informatycznych, opracowując niektóre z najważniejszych elementów nowoczesnego IT. Do najważniejszych kobiet w historii technologii należą niewątpliwie:

Ada Lovelace - pionierka programowania

Urodzona w Londynie lady Ada Lovelace (1815–1852), choć była córką poety lorda George’a Byrona, miała pasję i dar do matematyki od najmłodszych lat. Jest uznawana za pierwszą na świecie programistkę komputerową, ponieważ opracowała sposób w jaki maszyna zwana silnikiem analitycznym może wykonywać obliczenia. Maszyna ta, wynaleziona przez jej przyjaciela, matematyka i wynalazcę Charlesa Babbage'a, jest uważana za pierwszy komputer uniwersalny. Lovelace stworzyła algorytm, który wkrótce został uznany za pierwszy na świecie program komputerowy, a jego wciąż są wykorzystywane przy tworzeniu dzisiejszych aplikacji.

Edith Clarke - pierwsza kobieta - inżynier

„Zawsze chciałam zostać inżynierem, ale uważałam, że kobiety nie powinny zajmować się takimi rzeczami, jak studia inżynierskie.” - twierdziła Edith Clarke i...mocno się pomyliła, bowiem kilkanaście lat po tej wypowiedzi została pierwszym w historii inżynierem elektrykiem płci żeńskiej na świecie.

Edith Clarke w wieku 18 lat otrzymała niewielki spadek, który pozwolił jej przejść przez Vassar College, wówczas siostrzaną instytucję Yale; ukończyła studia w 1908 roku. Wkrótce rozpoczęła pracę na pełen etat jako menedżer całkowicie żeńskiego zespołu „ludzkich komputerów” w AT&T.

Zdeterminowana, aby kontynuować swoją karierę, robiąc to, czego „kobiety nie powinny robić”, zapisała się następnie na MIT i została pierwszą kobietą tej instytucji, która uzyskała tytuł magistra elektrotechniki. Ale nawet z dotychczasowymi osiągnięciami, żadna firma technologiczna nie chciała jej zatrudnić w roli kobiety - inżyniera. W związku z tym Clarke opuściła Stany Zjednoczone, aby uczyć fizyki w Women's College w Stambule. Nie porzuciła jednak swojego marzenia o karierze inżyniera i po kilku latach wróciła do USA, by pracować dla General Electric, co pozwoliło jej na osiągnięcie upragnionego celu. W General Electric Clarke stworzyła i opatentowała The Clarke Calculator, graficzne urządzenie rozwiązujące równania używane do przesyłania energii elektrycznej liniami przesyłowymi dłuższymi niż 250 metrów. Jej ogromny wkład w międzykontynentalną komunikację telefoniczną uciszył sceptyków; w 1922 roku, mając 38 lat, Edith Clarke została pierwszym zawodowym inżynierem elektrykiem.

Kobiety ENIAC: pionierki komputerów

W 1946 roku, w przeddzień swojego debiutu, pierwszy na świecie komputer ogólnego przeznaczenia zawiódł. W związku z tym, do ratowania projektu oddelegowano siedem kobiet - inżynierów, które miały jedną noc, by naprawić urządzenie o nazwie ENIAC (Electronic Numerical Integrator And Computer), który był przodkiem dzisiejszych komputerów. Do grona tych kobiet należały:

  • Betty Jean Jennings Bartik
  • Kathleen McNulty
  • Mauchly Antonelli
  • Ruth Lichterman Teitelbaum
  • Frances Bilas Spence
  • Marlyn Wescoff Meltzer
  • Frances Snyder Holberton

System nie był ani mały, ani prosty, ważył 30 ton i zajmował 140 metrów kwadratowych. Był wyposażony w 18 000 lamp próżniowych, 70 000 rezystorów, 10 000 kondensatorów i 5 milionów ręcznie lutowanych złączy. Biorąc pod uwagę jego zdolności do obliczania trajektorii balistycznych, potrzeba, by działał, była wielka - Stany Zjednoczone pogrążone były wtedy głęboko w II wojnie światowej.

Niestety, choć projekt się powiódł, bohaterki ENIAC, przez dłuższy czas nie otrzymały należnego im uznania. Dopiero w 1997 roku zostały wprowadzone do Hall of Fame Women in Technology International (WITI). W 2014 roku Walter Isaacson w swojej książce “Innowatorzy” zestawił Siódemkę ENIAC z takimi postaciami jak Steve Jobs i Nikola Tesla, a parę lat temu ukazał się film dokumentalny zatytułowany „Projekt Eniac Programmers”, w którym szczegółowo opisano, w jaki sposób kobiety wymyśliły sposób programowania tej maszyny.

Grace Hooper - ekspertka od bugów

Amerykanka Grace Hopper (1906-1992) była admirałem w marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych i jedną z pierwszych programistek kalkulatora mechatronicznego Mark 1, protoplasty dzisiejszych komputerów, wykorzystywanego podczas działań II wojny światowej. Stworzyła także 500-stronicowy podręcznik, w którym wyszczególniono podstawowe zasady działania maszyn komputerowych. Ale to nie koniec jej zasług dla branży IT.

Hopper wraz ze swym zespołem stworzyła pierwszy w historii kompilator komputerowy, który stał się prekursorem dla języka programowania COBOL (Common Business Oriented Language). Niedługo potem COBOL miał się okazać jednym z najczęściej używanych języków w świecie informatyki i choć dziś część ekspertów uważa go za przestarzały, wciąż się z niego korzysta.

Grace Hopper jako pierwsza wprowadziła określenie “bug”, dla błędów w kodzie. Wiąże się z tym anegdota, jakoby któregoś razu do wnętrza sprzętu, na którym pracowała Hooper wleciała ćma, która spowodowała zwarcie. Od tego momentu Hopper spopularyzowała określenie "komputerowy bug" (bug z angielskiego to robak), które odnosi się do błędu programu komputerowego.

Margaret Hamilton - programowanie dla NASA

Margaret Hamilton to amerykańska programistka, inżynier systemów i założycielka dwóch firm technologicznych, która przez lata projektowała systemy NASA. Była dyrektorem działu inżynierii oprogramowania w MIT Instrumentation Laboratory, który stworzył pokładowe oprogramowanie lotnicze, umożliwiające realizację misji Apollo Neila Armstronga i Buzza Aldrina. 22 listopada 2016 roku Hamilton otrzymała od prezydenta Baracka Obamy Prezydencki Medal Wolności za pracę przy misjach NASA Apollo Moon.

Siostra Mary Kenneth Keller - pierwsza kobieta z tytułem doktora informatyki

Pierwszą kobietą, która otrzymała tytuł doktora informatyki, była zakonnica: Mary Kenneth Keller wstąpiła do „Sióstr Miłosierdzia” w 1932 roku, składając śluby w 1940 roku. Keller uzyskała tytuł magistra matematyki na Uniwersytecie DePaul w Chicago i krótko studiowała w Dartmouth. Tam odegrała znaczącą rolę w opracowaniu kluczowego języka komputerowego: uniwersalnego symbolicznego kodu instrukcji dla początkujących o nazwie BASIC.

Dzięki językowi BASIC pisanie oprogramowania nie było już ograniczone do matematyków i naukowców. Jej wkład sprawił, że korzystanie z komputera stało się znacznie bardziej dostępne dla szerszej populacji. Keller wróciła na Środkowy Zachód i w 1965 roku uzyskała tytuł doktora na Uniwersytecie Wisconsin, a następnie stanęła na czele wydziału informatyki Clarke College w Iowa, gdzie pracowała przez kolejne 20 lat.

Susan Kare - odkrycie Steva Jobsa

Chociaż na początku swojej kariery Susan Kare pracowała dla Microsoftu, jej największe osiągnięcia przypadają na okres, gdy współpracowała ze Stevem Jobsem w Apple.

Kare marzyła o karierze artystycznej i po ukończeniu szkoły przybyła do San Francisco, by tam odnaleźć swoją szansę. Przypadkowe spotkanie ze starą koleżanką z liceum zaowocowało rozmową o pracę w Apple. Steve Jobs, zainspirowany graficznym interfejsem użytkownika (GUI) firmy Xerox, poszukiwał artysty, który mógłby zaprojektować ikony Macintosha. Projekty Kare spodobały się Jobsowi na tyle, że zdecydował się podjąć z nią współpracę.

Używając bloku papieru milimetrowego, Kare zaprojektowała więc ikony do Maca, które spełniały trzy zasady: były proste, eleganckie i zrozumiałe. W ramach swojej pracy w Apple Susan stworzyła także krój pisma Chicago, używany w pierwszych czterech generacjach iPoda. Projekty Kare były wykonywane wręcz z obsesyjną i charakterystyczną dla Jobsa dbałością o szczegóły, która zresztą definiuje Apple do dziś.

Carol Shaw - twórczyni gier na Atari

Carol Shaw urodziła się i wychowała w Palo Alto w Kalifornii. Choć od początku świetnie radziła sobie z matematyką, dopiero gdy odziedziczyła model kolejki elektrycznej po swoich braciach, Shaw zaczęła majstrować przy elektronice.

Po ukończeniu programu dla absolwentów informatyki w Berkeley, Shaw przyjęła posadę w firmie produkującej gry Atari pod koniec lat 70. Nosząc okulary w grubych oprawkach i nieśmiertelną flanelową koszulę, rozpoczęła projektowanie i programowanie gier wideo. Shaw zaprogramowała jedną z najbardziej znanych strzelanek Atari, River Raid, która została uznana za najlepszą grę wojenną roku 1984, a praca Shaw jako pioniera w projektowaniu gier uczyniła z niej legendę dwóch pokoleń graczy.

Adele Goldberg

Bez Adele Goldberg pulpit Apple wyglądałby dziś zupełnie inaczej. Pracując w Xerox Palo Alto Research Center (PARC), Adele była jedyną kobietą w grupie, która stworzyła Smalltalk-80, jeden z najpopularniejszych i najbardziej wpływowych wczesnych języków programowania. Przedstawiła również Smalltalk Steve'owi Jobsowi, który zaimplementował sporo założeń tego języka w pierwszych produktach Apple. Poza Apple, wiele nowoczesnych graficznych interfejsów użytkownika (GUI) posiada standardy projektowe, które odnoszą się bezpośrednio do oryginalnej pracy Goldberg.

Radia Perlman - „Nie nazywajcie mnie matką Internetu”

Radia Perlman przez wielu jest uważana za założycielkę Internetu, choć ona sama mocno się od tego odżegnuje, podkreślając, że ​​„Internet nie został wymyślony przez jedną osobę”. Pewnym jest jednak, że to Perlman stworzyła algorytm stojący za protokołem Spanning Tree Protocol (STP), który jest istotną częścią fundamentów Internetu.

Perlman, jako jedna z nielicznych kobiet rozpoczęła karierę naukową na MIT, gdzie w 2000 roku opublikowała swój podręcznik „Połączenia międzysieciowe”, znacznie upraszczając routing sieci i mostkowanie. „Moja książka stworzyła porządek” - powiedziała później.

Pomimo swoich indywidualnych sukcesów, a zwłaszcza stworzenia protokołu STP Perlman podkreśla znaczenie pracy zespołowej w rozwoju technologii i nie chce skupiać się wyłącznie na swoich dokonaniach.

Kobiet, które w znaczący sposób przyczyniły się do rozwoju technologii jest oczywiście o wiele więcej, my jednak wybraliśmy sylwetki tych dziesięciu, które na przestrzeni lat udowadniały, że mogą przecierać szlaki w różnych obszarach IT i nie boją się wyzwań związanych z tworzeniem nowoczesnych rozwiązań informatycznych. Wszystkim kobietom, które mają aspiracje, by wejść do branży IT, życzymy, by nie wahały się i próbowały swoich sił, idąc za przykładem bohaterek naszego artykułu.


5 lat INCAT - co udało nam się osiągnąć?

W tym roku minęło pięć lat trwania naszej spółki, w związku z tym pokusiliśmy się o podsumowanie tego czasu. Choć za nami sporo trudnych chwil, wyzwań i wymagających klientów, dziś jesteśmy w miejscu, o którym nawet nie marzyliśmy, tworząc INCAT. Zaczynaliśmy od drobnego outsourcingu IT, a dziś jesteśmy jednym z nielicznych dostawców systemów transakcyjnych na świecie. Zrobiliśmy ogromny postęp i dziś chcielibyśmy go podsumować. Wybraliśmy więc 5 przełomowych momentów, które pozwoliły nam się mocno rozwinąć, choć czasami kosztowały nas kilka nieprzespanych nocy :).

Początek

Rozpoczęliśmy działalność w roku 2016, jako dostawcy body leasingu, udostępniając specjalistów IT naszym partnerom i klientom. Zaczynaliśmy skromnie, od kilku specjalistów i małych projektów, mając nadzieję, że na stałe zagrzejemy miejsce na rynku usług outsourcingowych. Z czasem pula naszych specjalistów sukcesywnie rosła, a liczba projektów, które obsługiwaliśmy, zapewniała nam tak potrzebny rozwój.

Rozwój outsourcingu i nowy model współpracy

Na przełomie 2017 i 2018 rozwinęliśmy zakres naszych usług outsourcingowych o team sharing i zaczęliśmy udostępniać naszym klientom całe zespoły projektowe. Jednocześnie rosnąca popularność body leasingu pozwoliła nam podjąć współpracę z kilkoma kluczowymi bankami w Polsce. To jednak nie wszystko. Wkrótce okazało się, że sporo naszych klientów, bardziej niż outsourcingu, potrzebuje bardziej kompleksowego wsparcia technologicznego w prowadzonych projektach IT. To dało nam przestrzeń do adaptacji modelu outsourcingowego o nazwie CoLab, w ramach którego przyjęliśmy rolę partnera technologicznego, oraz sporą część odpowiedzialności za prowadzone projekty. Wątki outsourcingowe rozwijały się bardzo sprawnie, tymczasem my nabraliśmy chęci, by nieco rozszerzyć zakres naszego portfolio - tym razem o rozwiązania dla branży finansowej.

Powstanie BOS Fintech

Wkrótce wraz z jednym z naszych kluczowych Klientów rozpoczęliśmy pracę nad naszym pierwszym  produktem, jakim jest kompleksowy system transakcyjny dla podmiotów finansowych BOS. Założyciele INCAT wywodzą się z branży bankowej, nic więc dziwnego, że nasze zainteresowanie skupiło się wokół zmian i rozwoju rynku finansowego. Wraz z rosnącą popularnością fintechów i pozabankowych podmiotów finansowych pojawiła się potrzeba stworzenia nowoczesnego i elastycznego systemu transakcyjnego, który, w przeciwieństwie do klasycznych systemów transakcyjnych, będzie szybki we wdrożeniu, oraz łatwy w modyfikacji. Stąd pomysł na BOS Fintech, system zarządzania rachunkami i transakcjami finansowymi. Od pomysłu do realizacji jednak długa droga, zwłaszcza, że systemy transakcyjne są niezwykle skomplikowane funkcjonalnie, a ekosystem finansowy obwarowany jest wieloma legislacyjnymi ograniczeniami. Dzięki wierze w końcowy sukces i ogromnej pracy naszych zespołów, udało nam się stworzyć projekt wykraczający poza pierwotne założenia. To oczywiście nie koniec. Dziś i przez kolejne lata będziemy rozwijać nasze rozwiązanie, zwłaszcza, że rynek usług finansowych zmienia się w zawrotnym tempie, a my zamierzamy dotrzymać mu kroku.

Pomysł na INCAT FaaS AI

Analizując potrzeby biznesowe nowoczesnych fintechów i challenger banków, uznaliśmy, że podmioty finansowe, które są w początkowej fazie rozwoju, potrzebują rozwiązania technologicznego, które będzie optymalne kosztowo i nie będzie wymagać znaczącego zaangażowania ze strony klienta. We współpracy ze specjalistami Politechniki rozpoczęliśmy projekt INCAT FaaS AI, czyli platformy transakcyjnej w formie usługi. Udało nam się jednocześnie otrzymać dofinansowanie przedsięwzięcia w ramach programów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, co znacząco zwiększyło nasz budżet projektowy i pozwoliło błyskawicznie rozpocząć pracę nad platformą. Co ciekawe, już po kilku miesiącach pracy nad projektem, mogliśmy rozpocząć pierwsze, komercyjne wdrożenie INCAT FaaS AI, w jednym z polskich fintechowych start up’ów, co potwierdziło słuszność naszego pomysłu.

Pandemia

Początek 2020 roku to oczywiście ogólnoświatowa pandemia, konieczność pracy zdalnej i spowolnienie gospodarcze. Na szczęście, zwłaszcza w porównaniu do innych branż, INCAT ominęły większe problemy. Udało nam się sprawnie przejść na całkowitą pracę zdalną i choć potrzebowaliśmy nieco czasu by poczuć się pewnie w takiej formule, wkrótce okazało się, że nasza efektywność i skuteczność nie zmalała. W tym niełatwym czasie kontynuowaliśmy współpracę naszymi Klientami bez zakłóceń.

Z kolei w listopadzie byliśmy świadkami triumfu jednego z naszych partnerów biznesowych. ZEN.COM, bo o nim mowa, wystartował komercyjnie ze swoją aplikacją do płatności mobilnych i dedykowaną kartą Mastercard. Dla nas był to także spory sukces, bowiem jesteśmy głównym dostawcą systemu transakcyjnego, na którym opierają się płatności ZEN. Rok udało nam się zamknąć jeszcze jednym, bardzo ciekawym projektem team sharingowym dla klienta z Bliskiego Wschodu, zatem grudniowe i świąteczne klimaty zostały odrobinę przytłumione intensywnymi negocjacjami umowy.

Co dalej?

Właściwie nasze plany na kolejne miesiące mogłoby oddać jedno zdanie: idziemy do przodu. Kontynuujemy współpracę z dotychczasowymi Klientami - pracujemy z ZEN nad rozwojem technologicznym ich oferty biznesowej, rozwijamy platformę podstawowych usług finansowych dla klientów inwestycyjnych, którą oferuje jeden z naszych fintechowych partnerów, a nasze zespoły projektowe wspierają budowanie innowacji w dużych polskich bankach. Wewnętrznie rozwijamy także nasze produkty i usługi, dodając do nich nowe moduły i mikroserwisy. O rozwoju systemu BOS i jego nowych funkcjonalnościach możecie przeczytać tutaj. Przed nami także rebranding produktowy, który wizualnie i komunikacyjnie ułatwi odbiór naszych produktów i usług.

Patrząc na najbliższe kilka miesięcy, widzimy, że czeka nas mnóstwo wyzwań i jeszcze więcej pracy, ale to dobrze, bo naszym celem jest stały rozwój.

 

 


Gdzie fintech może zdobyć finansowanie?

Obecnie istnieje dosyć szeroki wachlarz możliwości finansowania działalności dla początkujących fintechów. Zwłaszcza teraz, gdy rynek fintechowy mocno rozwinął się w ostatnich latach, a inwestorzy coraz częściej rozglądają za inwestycjami w innowacje finansowe. Budowanie startupu finansowego można także oprzeć o kilka różnych form pozyskiwania funduszy, tzw mieszanego finansowania. Wbrew pozorom opcji jest całkiem sporo, w zależności od modelu biznesowego, celów działalności i rodzaju oferowanego produktu czy usługi.

Inwestor zewnętrzny

Znalezienie inwestora spoza firmy to pierwszy sposób na finansowanie fintechu. Poza wkładem pieniężnym, inwestorzy często też pomagają danej firmie wejść w świat biznesu, złapać kontakty oraz doświadczenie. Oczywiście ktoś, kto inwestuje swoje pieniądze w fintech, nie jest biernym obserwatorem, lecz wspólnikiem, posiadającym częściową kontrolę i wpływ na działanie firmy. Dobra współpraca z zewnętrznym inwestorem to klucz do sukcesu. Inwestora zewnętrznego można pozyskać na wiele sposobów, wśród których warto wymienić:

Venture capital – rodzaj inwestowania zewnętrznego dla firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, w którym inwestor (najczęściej duże przedsiębiorstwo) wnosi do firmy wkład pieniężny poprzez wykup udziałów lub akcji. Taki podmiot staje się współwłaścicielem fintechu, wspiera finansowo projekt, ale również zarządza pracą i ingeruje w podejmowane decyzje. Dzięki umowie zawartej na ściśle określony czas, pomysłodawca nie ma obawy, iż straci środki pieniężne z dnia na dzień.

Anioły biznesu – w przypadku tego sposobu inwestowania, mamy do czynienia jedynie z inwestycjami z własnych środków finansowych. Aniołowie Biznesu (ang. Business Angels) to prywatni inwestorzy, którzy chętnie szukają innowacyjnych przedsiębiorstw, gdzie za pomoc w postaci wkładu pieniężnego mają nadzieję uzyskać zyski z udziałów.

Fundusze inwestycyjne – forma finansowania, która polega na zbiorowym lokowaniu środków finansowych wpłacanych przez uczestników funduszu. Następnie środki te lokowane są w papierach wartościowych firmy, a zyski pochodzą głównie ze zmiany ich wartości.

Emisja obligacji – stanowi alternatywne rozwiązanie poszukiwania źródeł finansowania od zewnętrznych inwestorów. Sposób ten głównie odnosi się do podmiotów, które poszukują znacznych środków pieniężnych. Polega na emisji papierów wartościowych (obligacji) o określonej wartości. Mówiąc prościej jest to pewnego rodzaju pożyczka, w której zobowiązujemy się spełnić na rzecz właściciela obligacji (inwestora) określone świadczenie, które może mieć charakter pieniężny bądź niepieniężny. W przypadku pierwszego wariantu, inwestor ma prawo do zwrotu pożyczonej kwoty wraz z odsetkami. Natomiast wymiar niepieniężny to możliwość uzyskania pewnych praw np. do udziału w przyszłych zyskach firmy.

Fundacje i huby dla fintechów

Obecnie coraz większą popularnością cieszą się fundacje oraz huby, które tworzą ekosystem wspierający rozwój fintechów. W ramach współpracy z takim podmiotem, fintech może liczyć nie tylko na finansowanie projektu, ale także na wsparcie technologiczne, oraz biznesowe. Głównym celem takich fundacji jest łączenie ludzi i organizacji w całym ekosystemie sektora finansowego, dając fintechom dostęp do wiedzy, doświadczenia talentów i inwestorów. Nierzadko wśród partnerów takich fundacji można znaleźć ekonomistów, prawników, czy specjalistów z branży IT. Wsparcie biznesowe na początkowym etapie rozwoju fintechu to także spora oszczędność, bowiem nie trzeba inwestować w wsparcie księgowe, czy prawne, a wiadomo, że wczesna faza projektu zazwyczaj wymaga ostrożności w wydawaniu pieniędzy. 

Crowdfunding

Crowdfunding, czyli finansowanie społecznościowe, to dość nowy sposób na pozyskiwanie funduszy, który obecnie coraz bardziej zyskuje na popularności.W kontekście rozwiązań finansowych może być to pomysł nieoczywisty, tym niemniej wszystko zależy od rodzaju oferowanej usługi. Jeśli oferta fintechu kierowana jest do rynku B2C i jednocześnie spełnia ona warunki innowacyjnego i atrakcyjnego rozwiązania, można z pewnością rozważyć taką formę choć częściowego finansowania. Crowdfunding polega na przedstawieniu i zaprezentowaniu projektu szerszej społeczności poprzez platformę internetową. Za pośrednictwem takiej platformy osoby zainteresowane projektem mogą dokonywać drobnych, jednorazowych wpłat na rzecz jego realizacji. W zamian za wkład finansowy, liczni „inwestorzy” otrzymują wynagrodzenie w postaci udziałów w przyszłych zyskach z projektu, bądź też stają się współwłaścicielami projektu. Ten rodzaj wymiany korzyści jest formą inwestycji. Bywa też tak, że wynagrodzenie dla inwestora jest oferowane w formie gotowego produktu (przedsprzedaż) na którego realizację jest prowadzona zbiórka.

Finansowanie projektu w ten sposób otwiera możliwość dotarcia do szerokiego grona odbiorców dzięki popularności takich platform. Natomiast osoba poszukująca środków pieniężnych dostaje szybki przekaz od grupy docelowej, mówiący o tym czy projekt jest na tyle interesujący i innowacyjny by wejść na rynek. 

Wsparcie programów unijnych

Unia Europejska oferuje początkującym podmiotom pomoc finansową w ramach programów finansujących innowacje. W dużej mierze jest to finansowanie bezzwrotne, oczywiście po spełnieniu szeregu warunków określonych w regulaminie finansowania. Do najpopularniejszych operatorów środków europejskich należą Fundusze Europejskie, Polski Fundusz Rozwoju czy Narodowe Centrum Rozwoju i Innowacji. 

Współpraca z bankami

Nie chodzi tutaj o sięganie po kredyt - bynajmniej. Zwłaszcza, że kredyt łatwiej uzyskać podmiotom, które już działają na rynku i mają zweryfikowaną zdolność kredytową. Alternatywna forma wsparcia to po prostu podjęcie współpracy z jednym z banków, które oferują programy innowacji dla fintechów. W ramach takiej wymiany, fintechy mogą liczyć na wsparcie finansowe oraz legislacyjne, a banki realizują swoje założenia związane z rozwojem innowacji w sektorze bankowym. Do ciekawszych projektów w tym obszarze należą m.in. Let’s Fintech , którego pomysłodawcą jest Bank PKO, czy współtworzony przez Santander Accelup.

 


Prognoza branży finansowej - co przyniesie 2021 rok?

Rok 2020 zapamiętamy na długo. Ze względu na wciąż trwającą pandemię, miesiące stresu, niepewności i problemów gospodarczych na całym świecie. Koronawirus wpłynął na niemal każdą z branż - dla jednych lockdown oznaczał drastyczne problemy z płynnością, dla innych przede wszystkim konieczność dostosowania się do wprowadzonych zmian i funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Nie inaczej jest w branży bankowej, której dotychczasowy status quo w wyniku pandemii stanął pod dużym znakiem zapytania, a zmiany, które eksperci przewidywali na przestrzeni najbliższych kilku lat, dzieją się niemal z dnia na dzień. 2020 rok zbliża się ku końcowi, w związku z tym przygotowaliśmy prognozę zmian w branży finansowej na 2021 rok w postaci mini słownika trendów. Dowiecie się z niego jakie trendy i technologie zyskają na popularności w branży bankowej w nadchodzącym roku. Kolejność alfabetyczna (nie)przypadkowa :). 

A jak Automatyzacja procesów i obsługi klienta

Praca zdalna ujawniła procesy, które mogą być zautomatyzowane lub wymagają ulepszenia ze względu na rozproszoną / nie scentralizowaną siłę roboczą. Doświadczenia pandemii pokazały konieczność niemal całkowitego przeniesienia obsługi klienta do sieci i ograniczenia pracy stacjonarnej. Można zatem zakładać, że w najbliższych miesiącach instytucje finansowe będą podążać tym tropem, aż do niemal całkowitej automatyzacji procesów, zarówno wewnętrznych jak i tych dotyczących obsługi klienta. 

C jak Cloud Computing

Choć przeniesienie zasobów do chmury w branży bankowej nie jest już innowacją, ani nawet nowością, wciąż zadziwiająca liczba podmiotów finansowych ma opory, by skorzystać z tej opcji. Banki długo opierały się korzystaniu z rozwiązań chmurowych, uznając je za ryzykowne pod względem bezpieczeństwa. Choć z ubiegłorocznego badania branży bankowej firmy Efma i Finastra wynika, że aż 81% podmiotów bankowych traktuje transformację cyfrową za swój priorytet, branża dotychczas dosyć silnie opierała się przeniesieniu choć części zasobów do chmury. 

Podczas gdy większość banków nadal polega na lokalnych systemach serwerowych, w ostatnich latach nastąpiły zmiany, w wyniku których tradycyjni gracze przenoszą się do chmury, aby skorzystać z nowoczesnych odpowiedników. W 2021 roku spodziewamy się, że więcej banków skorzysta z chmury, a niektóre przejdą na platformy chmury publicznej. Proces ten z pewnością nabierze tempa, bowiem ubiegłe miesiące z uwagi na pandemię, przyspieszyły zmiany w legislacji bankowej dotyczącej między innymi cyfryzacji sektora finansowego (Komisja Europejska), czy rekomendacji dotyczących korzystania z chmury w branży bankowej (KNF). Przeniesienie zasobów do chmury to przede wszystkim spora oszczędność, ale także, wbrew wątpliwościom bankowych decydentów, także wyższy poziom bezpieczeństwa danych.

Epidemia COVID-19 z pewnością wpłynie na popularyzację tego rozwiązania w branży finansowej. Podczas miesięcy lockdownu mogliśmy zaobserwować jak technologia chmurowa pozwoliła na zwiększenie wydajności w obszarze sprzedaży, płatności online i pracy zdalnej, zapewniając jednocześnie ciągłość działania i przyczyniając się do zachowania dystansu społecznego. Nie dziwi więc fakt, że wedle raportu firmy IDC, aż ⅓ firm z branży bankowej planuje w najbliższym czasie przejście na usługi chmurowe, uwzględniając te działania w swojej długoterminowej strategii IT. Dlatego 30% firm chce w najbliższym czasie przejść w kierunku chmury, uwzględniając te działania w długoterminowej strategii IT. Jak donosi IDC, wydatki na chmurę (PaaS, IaaS i SaaS) w najbliższych latach będą rosły w przeciwieństwie do technologii noncloud.

F jak Fintech jako usługa

Branża fintech rozwija się coraz sprawniej. Pojawiają się kolejne pomysły biznesowe, rozwiązania obejmujące wybraną niszę, czy technologie, które adresują dotychczas, wydawałoby się, nierozwiązywalne problemy i niedogodności. Połączenie technologii z branżą finansową kusi wieloma możliwościami, bowiem to właśnie tutaj rewolucyjny pomysł może nie tylko podbić rynek, ale także bardzo szybko wygenerować ogromny przychód. Niestety, na drodze do realizacji takiego pomysłu najczęściej stoi szereg ograniczeń, takich jak brak odpowiedniej infrastruktury IT, zbyt niskie finansowanie, czy brak wiedzy technologicznej. Odpowiedzią na te problemy może być skorzystanie z gotowej platformy transakcyjnej, takiej jak INCAT FaaS AI. Ze względu na rosnące zainteresowanie branżą fintech i ograniczenia o których pisaliśmy wyżej, tego rodzaju gotowe do wdrożenia rozwiązania staną się coraz popularniejsze. 

M jak Modernizacja systemów bankowych

Rosnące wymagania klientów dotyczące ofert usług w czasie rzeczywistym i ostra konkurencja ze strony innowacyjnych firm z branży fintech narzuca bankom konieczność modyfikacji swoich modeli biznesowych w taki sposób, by uwzględnić w nich działania zmierzające w kierunku cyfrowej transformacji. Jednakże przyjęcie nowych technologii w bankowości jest ograniczone przez starsze systemy - przestarzałe oprogramowanie powodujące nadmierne koszty utrzymania, tarcia w przepływie pracy i utrudnioną elastyczność biznesową. Przyszłość komercyjną banków warunkuje obecnie możliwość zastąpienia starszych systemów i wykorzystania najnowocześniejszych rozwiązań cyfrowych do obsługi współczesnej bankowości.

Ze względu na fakt, iż modernizacja starszych systemów bankowych w całości jest niemalże niemożliwa i bardzo kosztowna, banki w najbliższym czasie skupią się na stopniowej wymianie i wdrażaniu nowoczesnych elementów infrastruktury, bez naruszania ciągłości centralnego systemu transakcyjnego. Takie podejście pozwoli nie tylko na zwiększenie wydajności bazy danych i ograniczeniu długu technicznego, ale także, dzięki włączeniu w struktury platformy bankowej mikrousług i zaawansowanych interfejsów API, umożliwi szybsze wdrożenie nowoczesnych rozwiązań dla klientów. 

O jak Otwarta Bankowość

Otwarta bankowość została uznana za jedną z innowacyjnych sił, które mają przekształcić sektor bankowy. Jeśli tradycyjne banki w pełni skorzystają z tej możliwości, rozwiną się w sposobie analizowania i przesyłania danych, poszerzą swój ekosystem i będą w stanie lepiej obsługiwać klientów. Dostęp do szerokiego zakresu danych klientów pozwoli z jednej strony na zbudowanie konkurencyjności pomiędzy podmiotami, a z drugiej na większą personalizację oferty, co w konsekwencji pozwoli na utrzymanie lojalności klienta. Rosnąca transparentność banków i większa konkurencyjność wygeneruje nie tylko rozwój produktowy, ale także, a może przede wszystkim - technologiczny. 

Szanse, jakie otwiera przed branżą finansową Otwarta Bankowość:

  1. Zaawansowane i nowoczesne usługi cyfrowe
  2. Lepsza personalizacja klientów
  3. Niższy koszt pozyskania klienta
  4. Szanse rozwoju na globalnych rynkach
  5. Dostęp do danych klientów innych podmiotów finansowych

Wciąż jeszcze spora część liderów branży finansowej podchodzi ostrożnie do cyfrowej transformacji, z daleka obserwując możliwości, które daje otwarta bankowość. Jednak ostatnie branżowe raporty wskazują, że ta tendencja ulegnie zmianie. Według danych InfoPulse, aż 30 % instytucji finansowych planuje w najbliższym czasie uwzględnić w swojej strategii innowacji wdrożenie inicjatyw otwartej bankowości. Z kolei co czwarta organizacja planuje działalność sandboxową, aby współpracować z fintechami i móc testować nowoczesne rozwiązania dla bankowości oparte na filozofii Open Banking.

R jak Rozwój regulacji w branży fintech

Branża fintech rozwija się imponująco szybko, na co składa się szereg czynników. Jednym z nich jest niewątpliwie fakt, że dotychczas fintechy nie podlegały tak surowym regulacjom jak branża bankowa, co ułatwiało realizację sporej liczby projektów, które w tradycyjnym banku nie byłyby możliwe, lub ich wdrażanie trwałoby zbyt długo. Tym niemniej, sytuacja ta z pewnością wkrótce ulegnie zmianie. Fintechy zajmują już na tyle sporą część rynku usług finansowych, że potrzebne jest ujednolicenie i zwiększenie liczby regulacji którym podlegają. Ponadto, technologie tworzone przez fintechy będą coraz mocniej wykorzystywane przez tradycyjne instytucje finansowe, więc by umożliwić tę wymianę technologiczną, fintechy muszą spełniać odpowiednie ku temu warunki. 

Mając na uwadze dynamiczne zmiany na rynku usług finansowych, rozwój otwartej bankowości, szerokie wykorzystanie zdalnych kanałów nawiązywania relacji z klientami, rozwój sztucznej inteligencji oraz globalizację świadczenia usług, konieczne jest proaktywne podejście nadzorców do rozwoju sektora FinTech. To wpisuje się w cele ustawowe nadzoru jakimi są m.in. działania mające na celu wspieranie rozwoju innowacyjności rynku finansowego - mówi Zbigniew Wiliński, Dyrektor Departamentu Innowacji Finansowych FinTech w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego, w raporcie “How to do fintech in Poland”.

S jak Sztuczna inteligencja

Wciąż jeszcze trudno mówić o wykorzystaniu potencjału sztucznej inteligencji w obszarze cyberbezpieczeństwa, zwłasza w branży finansowej. Rosnąca popularność bankowości cyfrowej co prawda bardzo ułatwia życie klientom instytucji finansowych, ale z drugiej strony otwiera furtkę nadużyciom i oszustwom finansowym. By temu zapobiec banki i fintechy będą jeszcze intensywniej rozwijać obszar analiz behawioralnych, monitorowania anomalii, czy profilowania klientów, do czego niezbędne będą moduły AI. 

V jak Voiceboty

Chatboty, czyli programy pełniące rolę wirtualnych asystentów, oparte na technologii sztucznej inteligencji są już wykorzystywane w bankowości, zwłaszcza w obszarze obsługi klienta. Chatboty idealnie nadają się do pełnienia roli osobistych asystentów cyfrowych i wykonywania prostych, powtarzalnych działań, ale nie tylko. W dłuższej perspektywie chatboty będą w stanie wykonywać coraz bardziej złożone zadania związane z obsługą oraz wspierać sprzedaż produktów finansowych, poprzez bieżące profilowanie klientów i analizę dostępnych danych.

Rozwinięcie roli chatbotów w obsłudze klienta, to nie jedyna ścieżka rozwoju sztucznej inteligencji. W nadchodzącym roku coraz większą popularność będą cieszyć się voiceboty - czyli boty występujące w roli asystentów głosowych, prowadzące rozmowy z klientami. Według Capgemini’s Conversational Commerce: Why Consumers Are Embracing Voice Assistants in Their Lives konsumenci corazbprzychylniej patrzą na udział botów, a zwłaszcza botów głosowych, w ich interakcjach z firmami. Capgemini prognozuje się, że w ciągu trzech lat udział botów w konwersacjach z klientami może wzrosnąć do 40%. Voiceboty łączą ze sobą zalety standardowych chatbotów, takie jak generowanie oszczędności oraz wzrost liczby obsłużonych zapytań, z zaletami klasycznej formy komunikacji, jaką jest telefoniczna rozmowa z konsultantem. 

Wśród przykładowych zastosowań voicebotów w bankowości wymienić można:

  • identyfikację użytkownika oraz usługi, której sprawa dotyczy,
  • autoryzację klienta,
  • sprawdzenie statusu zgłoszenia,
  • informacje o środkach na kontach,
  • badania satysfakcji klienta,
  • sprzedaż usług i produktów,
  • aktywacja i dezaktywacja usług,
  • windykacja zaległych należności,
  • potwierdzenie zaksięgowania wpłaty,
  • umawianie spotkań.

Voicebot w bankowości nie jest jednak schematycznym rozwiązaniem, ale raczej szerokim spektrum pomysłów, które każdy bank czy instytucja finansowa może indywidualnie dopasować do swoich potrzeb.

W jak Współpraca zamiast rywalizacji

Początkowa rywalizacja fintechów i tradycyjnych banków powoli zamienia się w korzystną dla obu stron współpracę. Banki, świadomie konieczności rozwoju technologicznego korzystają z dobrodziejstw rozwiązań wypracowanych przez fintechy, nierzadko opierając na tym swoją strategię innowacji. Fintechy natomiast zyskują na stabilizacji i zasięgu partnera biznesowego jakim jest bank. Nadchodzące miesiące najprawdopodobniej jeszcze przyspieszą tę tendencję, zwłaszcza w zakresie bezdotykowych płatności czy innowacji w aplikacjach mobilnych.

Jak pokazują opublikowane niedawno dane Capgemini, historycznie niechęć do współpracy była równie duża po stronie fintechów, jak i banków. Co czwarty decydent w banku, badany przez tę firmę consultingową przyznawał, że infrastruktura jego firmy nie daje możliwości współpracy ze zwinnymi fintechami. Z kolei fintechy frustrują bariery organizacyjne blokujące możliwość rozwoju innowacji w dużym banku oraz trudność w znalezieniu porozumienia z partnerem. Jednak jak konkludują autorzy raportu, nasza nowa rzeczywistość nie pozostawia bankom wyboru – poprawa doświadczenia klientów w usługach cyfrowych jest koniecznością, a nie luksusem. A najszybsza droga do osiągnięcia tego celu to skorzystanie z doświadczeń fintechów. Współpraca na linii bank-fintech to przede wszystkim możliwość łączenia usług finansowych oraz cyfrowych i coraz bardziej zindywidualizowanych technologii w większym stopniu wykorzystujących bazy danych (Big Data, Cloud Computing), sztuczną inteligencję, a także nowe formy płatności mobilnych i wirtualne waluty. 


Rozmowa z CEO INCAT w portalu Cashless

Piotr Hanusiak, prezes Incat, mówi o tym, jak obecna sytuacja wpływa na kondycję fintechów oraz jak ograniczyć koszty, a jednocześnie sprawdzić, czy pomysł chwyci na rynku.

Trwa pandemia. Właściwie mamy już do czynienia z drugą falą zachorowań. Wprawdzie władze zapewniają, że ponownego lockdownu nie będzie, ale nie wiadomo, jak obecna sytuacja wpłynie na kondycję branży fintech. Jak Pan ocenia sytuację podmiotów działających w tym obszarze? Z jakimi problemami borykają się i przed jakimi wyzwaniami stają fintechy?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, musielibyśmy spojrzeć na temat z dwóch perspektyw. Pierwsza, niespecjalnie sprzyjająca fintechom, to oczywiście ogólne spowolnienie gospodarcze i niepewność rynku. Skala tego spowolnienia powoduje, że recesja wpływa na wszystkich uczestników rynku, i sprawia, że klienci mogą poszukiwać pewniejszych usług, czy miejsc lokowania swoich oszczędności. Ponadto banki, przez znaczny spadek marż odsetkowych, muszą szukać rozwiązań utrzymujących przy nich klientów, co powoduje wzrost konkurencyjności na linii banki – fintechy.

Z drugiej jednak strony ograniczenia narzucone przez stan epidemiczny spowodowały, że klienci zostali wręcz zmuszeni do poszukiwań rozwiązań technologicznych, które pozwolą im relatywnie normalnie funkcjonować w nowej rzeczywistości. Pojawia się miejsce dla fintechów, które zaczynają być coraz bardziej widoczne na rynku, a co za tym idzie, dość sprawnie zapełniają powstałą lukę. Fintechy operują głównie na rozwiązaniach technologicznych dostępnych w sieci i ich biznes zasadniczo nie ucierpiał w sytuacji ograniczenia możliwości spotkań czy przemieszczania się, bo one po prostu nie bazują na działaniach swoich stacjonarnych oddziałów. Miały też z pewnością mniej problemów związanych ze zmianą tradycyjnego modelu pracy na tryb zdalny. Do tego dochodzi też naturalna dla mniejszych organizacji zwinność i umiejętność szybkiego reagowania na zmiany rynkowe.

Kilka znanych firm znalazło się w kłopotach, gdy okazało się, że w związku z aferą finansową nadzór nakazał wstrzymanie działalności Wirecard. Fintech Curve, który korzystał z systemów rozliczeniowych niemieckiej firmy, musiał nawet na kilka dni zawiesić działalność. Klienci nie byli zachwyceni. Załóżmy, że fintech dzięki dobremu pomysłowi zebrał niewielkie finansowanie. Które elementy swojego biznesu powinien stworzyć sam, a po jakie gotowe i bezpieczne rozwiązania może sięgnąć, by ograniczyć koszty?

Analizowaliśmy podejście challenger banków i fintechów do tworzenia biznesu. Dość szybko okazało się, że odpowiedź na tak postawione pytanie jest stosunkowo prosta. Tworząc nowy podmiot finansowy, jego twórcy mają pomysł na swoje miejsce na rynku. Znajdują swoją niszę, gdzie optymalizacja działania, nowatorskie podejście do znanych usług lub kreowanie czegoś zupełnie nowego wiąże się z pomysłem na to, jak dostarczyć tę usługę do swojego klienta. Przekładając to na język IT, fintechy wiedzą, co i w jaki sposób chcą rozwiązać na poziomie front-endu, czyli tej części architektury, którą zobaczy i której bezpośrednio używać będzie klient owego pomysłodawcy na swoim smartfonie lub w przeglądarce swojego komputera. Przygotowanie tej warstwy rozwiązań jest stosunkowo proste i łatwo weryfikowalne co do osiąganych celów.

Dużo bardziej złożone i często niedoceniane jest to, co dzieje się, mówiąc kolokwialnie, "pod maską", czyli w warstwie back-endowej. W jaki sposób ewidencjonować i przetwarzać transakcje klientów, jak je raportować i wreszcie, jak zapewnić stabilne i bezpieczne środowisko? Oczywiście, z punktu widzenia pełnej niezależności takiego podmiotu finansowego, idealne byłoby stworzenie lub posiadanie rozwiązania, które pozwoli mu działać nieprzerwanie i niezależnie od ewentualnych zawirowań u dostawcy usług. Natomiast takie podejście wymaga bardzo kosztownych i czasochłonnych inwestycji. Mówimy tu o milionowych nakładach, które po wejściu fintechu na rynek mogą okazać się zupełnie nietrafione i inwestycje te okażą się nie do odzyskania. Ponadto, czas poświęcony na przygotowanie pełnego wsparcia technologicznego i formalnego może okazać się czasem, w którym konkurencja zajmie niszę, na której opieraliśmy nasz biznes, i nasza oferta nie będzie już innowacyjna.

Jeżeli mamy pomysł biznesowy i chcemy szybko oraz możliwie niskonakładowo zweryfikować jego zasadność, to oparcie się na gotowych rozwiązaniach jest idealnym wyjściem, szczególnie w tych obszarach, które wymagają czasu i kapitału na ich realizację, nie wspominając o dostępności specjalistów, którzy byliby w stanie przygotować takie rozwiązania. Z czasem, kiedy wybrany kierunek znajdzie potwierdzenie na rynku, a fintech osiągnie oczekiwaną stabilność, może myśleć o uniezależnianiu się od dostawców zewnętrznych, dzięki osiąganym zyskom lub pozyskanemu z zewnątrz kapitałowi. Lepiej rozpocząć biznes i pozyskać kapitał na inwestycje potwierdzonej ścieżki rozwoju, niż starać się o potężne finansowanie na podstawie jedynie pomysłu.

Elementem dodatkowym, zabezpieczającym działalność operacyjną danego podmiotu mogą być wszelkiego rodzaju rozwiązania formalno-techniczne na wypadek nieprzewidzianych okoliczności, takich jak na przykład zaprzestanie świadczenia usług. Mamy przepracowane modele adresujące tego typu ryzyka, dzięki którym nasi klienci mogą bezpiecznie realizować swoje cele biznesowe bez obawy, że mogliby pozostać bez wsparcia.

Incat oferuje jeden z takich produktów. Jak opisałby Pan jego działanie? Do kogo Państwo kierujecie swoją ofertę?

Stworzyliśmy w Incat odpowiednik głównego systemu transakcyjnego, który stanowi podstawę architektury informatycznej każdego banku. Nasze rozwiązanie nazwaliśmy, może nieco nieskromnie, BOS. Nazwa pochodzi od prostego, ale sporo mówiącego rozwinięcia Banking Operation System. Nasze rozwiązanie zapewnia przetwarzanie danych klientów, rachunków i ich transakcji, włączając w to obsługę kanałów płatniczych. Co ważne, w ramach BOS stworzyliśmy również księgę główną, syntetyzującą zapisy transakcyjne.

Adresując kwestię wymaganej elastyczności biznesowej, opracowaliśmy także platformę usługową dedykowaną fintechom, która jest oparta na systemie BOS, wzbogaconym usługami partnerskimi. W efekcie fintech otrzymuje dostęp do zestawu usług (API), które pozwalają na pełną obsługę operacji finansowych, w tym integracje z izbami rozliczeniowymi, usługami on-boardingu klientów, AML, antyfraud etc.

Obecnie pracujemy nad rozwojem platformy Fintech as a Service AI (FaaS AI), dokładając kolejne usługi wspierające część operacyjną fintechów, wzbogaconą o oparty na mechanizmach uczenia maszynowego komponent AI. Usługa oferowana jest oczywiście za pośrednictwem chmury.
Nasze rozwiązania kierujemy przede wszystkim do startupów ruszających w rynek z nowym pomysłem, którego podstawą jest solidny silnik transakcyjny. Rozwiązanie jest skalowane na niemal każdy rodzaj i zasięg przedsięwzięcia. Jesteśmy gotowi na współpracę w oparciu o licencję na nasz system, jak i niskonakładowe usługi przetwarzania rachunków i transakcji płatniczych.

Na polskim lub europejskim rynku w tym obszarze jest duża konkurencja? Zaledwie kilka dni temu Asseco ogłosiło, że dzięki jego Asseco BooX bank można stworzyć w sześć minut. Czym wyróżnia się FaaS AI wśród innych tego typu rozwiązań i co sprawi, że klient wybierze właśnie ten produkt?

Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że konkurencja w tym obszarze jest spora, tym niemniej to, co odróżnia nasze rozwiązania od reszty, to fakt, że adresujemy je do nieco innej grupy docelowej. Asseco, Mambu czy Solaris kierują swoją ofertę do dojrzałych biznesowo banków, challenger banków lub fintechów, dostarczając im określony zestaw produktów połączonych z elastycznymi procesami operacyjnymi. Krótko mówiąc, konkurencyjne firmy oferują Bank in the Box, ale w ten sposób ograniczają klienta do oferty, która znajduje się w tym "pudełku". Nasze rozwiązanie FaaS AI jest raczej piaskownicą biznesową, w której my udostępniamy zestaw komponentów gotowych do użycia przez klienta, ale dajemy także możliwość jego rozbudowania o własne komponenty klienta lub te wdrażane przez innych dostawców. W efekcie, FaaS AI pozwala na testowanie modeli biznesowych i – w zależności wybranego modelu w danym czasie – klient może dobierać optymalne dla niego rozwiązania.

Myślę, że warto również wspomnieć, że poza wysyceniem funkcjonalnym, niezwykle istotnym elementem naszego systemu są użyte rozwiązania technologiczne, które pozwalają na pełną elastyczność i to nie tylko w wymiarze technicznym, jak wydajność przetwarzania. Kluczem jest skalowalność biznesowa implementowanego systemu. Po co inwestować czas i pieniądze w pełen zestaw procesów, jeżeli nasz pomysł na działalność na rynku finansowym ogranicza się do zaadresowania tylko kilku z nich, za to w sposób, który wyznaczy nowe standardy na rynku? Zakładamy, że takie podejście przyświeca pomysłodawcom startujących fintechów, i my naszym rozwiązaniem trafiamy dokładnie w ten punkt.

Czy są już jakieś wdrożenia, którymi firma może się pochwalić? Jeśli tak, to czy możemy poznać jakieś szczegóły? Co to były za projekty?

Mamy za sobą zarówno wdrożenie dla startującego właśnie fintechu w zakresie wykorzystującym pełne możliwości naszego systemu z obsługą klientów, ich rachunków, transakcji oraz księgi głównej w modelu instalacji bezpośrednio u klienta, jak również wdrożenie dla banku, ograniczone do obsługi kanałów płatniczych wraz z funkcjonalnością rachunków wirtualnych. Jesteśmy już także w trakcie pierwszego wdrożenia naszego rozwiązania w formie usługi, w oparciu o instalację chmurową z wykorzystaniem prawie pełnego pakietu procesów biznesowych oraz księgi głównej.

Czy oferowane przez Państwa narzędzie jest zgodne z ideą otwartej bankowości? Jakie dodatkowe usługi fintech będzie mógł zaproponować klientom, jeśli skorzysta z tego mechanizmu – czy tylko agregację rachunków czy coś więcej?

Nie tylko jest zgodne, ale może stanowić element wspierający ten postulat w organizacjach, które już działają na rynku, ale ograniczenia ich systemów blokują je w wykorzystaniu możliwości, jakie niosą za sobą nowe regulacje. Dzięki otwartej komunikacji jesteśmy gotowi na integrację z każdym systemem zewnętrznym. Owa integracja, jak i kompletność obsługiwanych procesów biznesowych oraz unikalne funkcjonalności systemu powodują, że możemy nie tylko agregować informacje o rachunkach i transakcjach, ale również wzbogacać je o wartość dodaną, pozwalającą naszym klientom na oferowanie nowych usług i produktów opierających się na danych pochodzących z innych banków lub fintechów.