O sytuacji kobiet w branży IT i bankowości - felieton COO INCAT

Głównym powodem niechęci wobec kobiet w branży IT i bankowości są utrwalone stereotypy dotyczące płci.

W zaprezentowanym w zeszłym roku przez cashless.pl Rankingu najbardziej wpływowych kobiet branży płatniczej, możemy przeczytać m.in. "że sukces zależy od talentu i kompetencji, a nie od płci". Uważam, że świat byłby przyjemniejszym miejscem, gdyby z równym przekonaniem jak autorzy rankingu promowali tę postawę inni przedstawiciele mediów i biznesu.

Na styku IT i bankowości pracuję już od ośmiu lat, a ponad połowę tego czasu jako COO Incat, wiem więc, że branże te są postrzegane jako trudne, jeśli nie najtrudniejsze dla kobiet. I choć najwięksi giganci IT, tacy jak Google czy Microsoft walczą o parytety, statystyki niestety wciąż pozostają bezwzględne. Serwis Stack Overflow informuje, że na świecie aż 91 proc. stanowisk technicznych zajmują mężczyźni, a w Polsce odsetek kobiet programistek to zaledwie 5,9 proc. Na ile jest to kwestia stereotypów, a na ile faktycznych predyspozycji technicznych, to temat na inną dyskusję. I choć specjalistki IT coraz częściej odnoszą sukcesy zawodowe, upłynie jeszcze dużo czasu, zanim kobiety otrzymają pełną legitymizację dla swojej obecności w tej branży.

W Incat staramy się, by pierwiastek żeński był odpowiednio reprezentowany. Obecnie 30 proc. naszych pracowników to kobiety, a wśród nich dostrzegamy sporo talentów. Nasze specjalistki stoją między innymi na czele zespołu testerskiego BOS-a (systemu transakcyjnego dla instytucji finansowych), mogą się pochwalić tytułem MVP Microsoftu czy też opracowują analizy biznesowe projektów technologicznych, wdrażanych w polskich bankach i międzynarodowych fintechach.

Myślę, że nie napiszę niczego odkrywczego, twierdząc, iż głównym powodem niechęci wobec kobiet w branży IT i bankowości są utrwalone stereotypy dotyczące płci. Przykład to twierdzenie, że mężczyźni są bardziej asertywni, kobiety natomiast są bardziej empatyczne. Kolejny przykład to stereotyp, że kobiety więcej mówią, a mężczyźni więcej działają lub ten opisujący kobiety jako bardziej kreatywne, mężczyzn zaś jako lepiej radzących sobie z logiką... Brzmi znajomo, prawda?

Rzecz w tym, że są to wielokrotnie powielone, błędne przekonania, które nadal są chętnie powtarzane, ponieważ pasują do tzw. zdroworozsądkowego postrzegania świata. Polecam je zweryfikować, bo choć ich założenia mają podstawy naukowe, przez lata zostały zmodyfikowane tak mocno, iż z pierwotnych, zgodnych z prawdą wersji, nie pozostało prawie nic.

Moim ulubionym stereotypem jest ten, że mężczyźni mają większy mózg niż kobiety i dlatego są mądrzejsi. Otóż nie do końca tak jest. To prawda, że objętość mózgu mężczyzn jest większa niż mózgu kobiet, ale warto zauważyć, że mózgi "płci pięknej" mają więcej istoty szarej, czyli substancji, w której znajdują się komórki nerwowe, odpowiedzialne m.in. za pamięć, inteligencję czy myślenie abstrakcyjne. Zatem ta właściwość kobiecego mózgu równoważy “przewagę” w postaci rozmiaru mózgu płci męskiej. Oznacza to, że większy rozmiar męskiego mózgu nie daje mężczyznom żadnej przewagi intelektualnej względem kobiet. Ciekawe, prawda?

Co istotne, pomimo tak wielu stereotypów odnoszących się do różnic w kompetencjach i zdolnościach kobiet oraz mężczyzn statystyki dotyczące kobiet w branży bankowej zadają kłam powszechnym przekonaniom. Według raportu bankier.pl, w polskich bankach ponad połowę kadry kierowniczej stanowią kobiety. Skąd więc ten dysonans?

Myślę, że twórcy koncepcji inteligencji emocjonalnej mieliby tutaj sporo do powiedzenia. Przewagę kobiet możemy zaobserwować właśnie zwłaszcza w obszarach dotyczących kierowania zespołem czy podejmowania racjonalnych decyzji w warunkach kryzysowych. Kobiety, ze względu na większą liczbę połączeń neuronowych pomiędzy półkulami mózgowymi, mają lepiej rozwinięte umiejętności komunikacyjne i dużo łatwiej jest im wyrazić swoje myśli. Wyższa wrażliwość na bodźce zmysłowe, spostrzegawczość, pamięć, radzenie sobie ze stresem, czytanie mowy ciała i intuicja, która jest niczym innym jak nieświadomym przetwarzaniem ogromnej ilości sygnałów napływających z otoczenia – to cechy, w których kobiety górują nad mężczyznami, jednocześnie są to obszary kluczowe z perspektywy zarządzania i pracy z ludźmi.

W świetle tego, co napisałam, dziwne i krzywdzące jest przekonanie, że bankowość to świat mężczyzn. W moim odczuciu branża bankowa to miejsce, w którym wręcz wymagana jest polityka różnorodności. Kombinacja różnych postaw, stylów zarządzania, cech osobowości daje przestrzeń do tego, by kobiety i mężczyźni mogli wspierać się wzajemnie w obszarach, które dla każdej ze stron stanowią wyzwanie. A gdyby tak zamiast podkreślać odmienność (pozorną lub nie) mężczyzn i kobiet, skupić się na tym co zrobić, by te różnice wzajemnie się uzupełniały? Bank to przecież nie tylko słupki i tabelki – to także ludzie, ich problemy, nadzieje, emocje i stres. To również miejsce, gdzie empatia, wyczucie i odporność na presję z zewnątrz są równie ważne co umiejętność negocjacji i biznesowa bezwzględność. Bank to więc przestrzeń zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn.

Dziś Dzień Kobiet – święto będące w naszym kraju reliktem głębokiego PRL-u, które w ramach propagandy miało być nagrodą dla kobiet za ich ciężką pracę. Dla niektórych, choć każdego roku oddalamy się od czasów minionego ustroju, ten dzień nadal istnieje jako świętowany nieśmiertelnym goździkiem i rajstopami, choć nie niesie to żadnej treści, wartości czy zmiany statusu quo. Życzę więc nam, drogie Kobiety IT, bankowości czy biznesu, abyśmy doczekały dnia, w którym zamiast kwiatów otrzymamy podarunek w postaci prawdziwej i szczerej polityki równych szans – a o resztę zadbamy już same.


Historia kobiet w IT - najważniejsze dokonania

Choć coraz częściej kobiety decydują się na pracę w IT, statystyki wciąż są nieubłagane. Według raportu fundacji Carrots kobiety w Polsce stanowią jedynie 30% branży IT i nie wygląda na to, by ta tendencja miała się szybko zmienić. A przecież to właśnie kobiety w dużej mierze położyły podwaliny pod aktualny kształt technologii i dokonały odkryć, które do dziś wpływają na świat IT. Dlatego przygotowaliśmy zestawienie kobiet, które miały niebagatelny wpływ na rozwój branży IT, a swoją historią inspirują i pokazują, że technologia nie jest wyłącznie męską domeną.

Kobiety w informatyce – najbardziej znane nazwiska i ich osiągnięcia

Informatyka to dyscyplina naukowa kojarząca się zapewne większości z nas jako jedna z tych, która w zasadzie od zawsze pozostaje zdominowana przez mężczyzn. W takim jej postrzeganiu nie ma nic dziwnego, ponieważ rzeczywiście tak jest, czego potwierdzeniem są cykliczne badania przeprowadzane zarówno w Polsce, jak i innych krajach. Kobiety w informatyce, choć stosunkowo nieliczne, w niektórych przypadkach odgrywają jednak bardzo istotne role. Nie brakuje wśród nich autorek oprogramowania, inżynierek czy twórczyń gier, choć popularność ich nazwisk na pewno pozostaje nieporównywalnie mniejsza niż Steve’a Jobsa lub Billa Gatesa. Chcąc to zmienić, postanowiliśmy dziś przypomnieć o najważniejszych – naszym zdaniem – paniach, które dzięki swoim dokonaniom zaistniały w świecie informatyki, wpływając w niektórych przypadkach w znaczny sposób na jej rozwój. Mamy jednocześnie nadzieję, że w wyniku tego za jakiś czas będziemy mogli ponownie przedstawić kolejne znane kobiety w IT i ich osiągnięcia, stanowiące potwierdzenie tezy, iż płeć nie ma dużego znaczenia, jeśli chodzi o zdolność do wykonywania skomplikowanych operacji z wykorzystaniem komputera i coraz bardziej zaawansowanych technologii. Jeżeli więc jesteś kobietą i dotąd zastanawiałaś się, czy związać swoją karierę oraz przyszłości z informatyką, mając ku temu predyspozycje, niżej przedstawione sylwetki powinny pozwolić Ci skutecznie rozwiać Twoje wątpliwości.

Kobiety odegrały istotną rolę w dziedzinie informatyki i technologii informatycznych, opracowując niektóre z najważniejszych elementów nowoczesnego IT. Do najważniejszych kobiet w historii technologii należą niewątpliwie:

Ada Lovelace - pionierka programowania

Urodzona w Londynie lady Ada Lovelace (1815–1852), choć była córką poety lorda George’a Byrona, miała pasję i dar do matematyki od najmłodszych lat. Jest uznawana za pierwszą na świecie programistkę komputerową, ponieważ opracowała sposób w jaki maszyna zwana silnikiem analitycznym może wykonywać obliczenia. Maszyna ta, wynaleziona przez jej przyjaciela, matematyka i wynalazcę Charlesa Babbage'a, jest uważana za pierwszy komputer uniwersalny. Lovelace stworzyła algorytm, który wkrótce został uznany za pierwszy na świecie program komputerowy, a jego wciąż są wykorzystywane przy tworzeniu dzisiejszych aplikacji.

Edith Clarke - pierwsza kobieta - inżynier

„Zawsze chciałam zostać inżynierem, ale uważałam, że kobiety nie powinny zajmować się takimi rzeczami, jak studia inżynierskie.” - twierdziła Edith Clarke i...mocno się pomyliła, bowiem kilkanaście lat po tej wypowiedzi została pierwszym w historii inżynierem elektrykiem płci żeńskiej na świecie.

Edith Clarke w wieku 18 lat otrzymała niewielki spadek, który pozwolił jej przejść przez Vassar College, wówczas siostrzaną instytucję Yale; ukończyła studia w 1908 roku. Wkrótce rozpoczęła pracę na pełen etat jako menedżer całkowicie żeńskiego zespołu „ludzkich komputerów” w AT&T.

Zdeterminowana, aby kontynuować swoją karierę, robiąc to, czego „kobiety nie powinny robić”, zapisała się następnie na MIT i została pierwszą kobietą tej instytucji, która uzyskała tytuł magistra elektrotechniki. Ale nawet z dotychczasowymi osiągnięciami, żadna firma technologiczna nie chciała jej zatrudnić w roli kobiety - inżyniera. W związku z tym Clarke opuściła Stany Zjednoczone, aby uczyć fizyki w Women's College w Stambule. Nie porzuciła jednak swojego marzenia o karierze inżyniera i po kilku latach wróciła do USA, by pracować dla General Electric, co pozwoliło jej na osiągnięcie upragnionego celu. W General Electric Clarke stworzyła i opatentowała The Clarke Calculator, graficzne urządzenie rozwiązujące równania używane do przesyłania energii elektrycznej liniami przesyłowymi dłuższymi niż 250 metrów. Jej ogromny wkład w międzykontynentalną komunikację telefoniczną uciszył sceptyków; w 1922 roku, mając 38 lat, Edith Clarke została pierwszym zawodowym inżynierem elektrykiem.

Kobiety ENIAC: pionierki komputerów

W 1946 roku, w przeddzień swojego debiutu, pierwszy na świecie komputer ogólnego przeznaczenia zawiódł. W związku z tym, do ratowania projektu oddelegowano siedem kobiet - inżynierów, które miały jedną noc, by naprawić urządzenie o nazwie ENIAC (Electronic Numerical Integrator And Computer), który był przodkiem dzisiejszych komputerów. Do grona tych kobiet należały:

  • Betty Jean Jennings Bartik
  • Kathleen McNulty
  • Mauchly Antonelli
  • Ruth Lichterman Teitelbaum
  • Frances Bilas Spence
  • Marlyn Wescoff Meltzer
  • Frances Snyder Holberton

System nie był ani mały, ani prosty, ważył 30 ton i zajmował 140 metrów kwadratowych. Był wyposażony w 18 000 lamp próżniowych, 70 000 rezystorów, 10 000 kondensatorów i 5 milionów ręcznie lutowanych złączy. Biorąc pod uwagę jego zdolności do obliczania trajektorii balistycznych, potrzeba, by działał, była wielka - Stany Zjednoczone pogrążone były wtedy głęboko w II wojnie światowej.

Niestety, choć projekt się powiódł, bohaterki ENIAC, przez dłuższy czas nie otrzymały należnego im uznania. Dopiero w 1997 roku zostały wprowadzone do Hall of Fame Women in Technology International (WITI). W 2014 roku Walter Isaacson w swojej książce “Innowatorzy” zestawił Siódemkę ENIAC z takimi postaciami jak Steve Jobs i Nikola Tesla, a parę lat temu ukazał się film dokumentalny zatytułowany „Projekt Eniac Programmers”, w którym szczegółowo opisano, w jaki sposób kobiety wymyśliły sposób programowania tej maszyny.

Grace Hooper - ekspertka od bugów

Amerykanka Grace Hopper (1906-1992) była admirałem w marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych i jedną z pierwszych programistek kalkulatora mechatronicznego Mark 1, protoplasty dzisiejszych komputerów, wykorzystywanego podczas działań II wojny światowej. Stworzyła także 500-stronicowy podręcznik, w którym wyszczególniono podstawowe zasady działania maszyn komputerowych. Ale to nie koniec jej zasług dla branży IT.

Hopper wraz ze swym zespołem stworzyła pierwszy w historii kompilator komputerowy, który stał się prekursorem dla języka programowania COBOL (Common Business Oriented Language). Niedługo potem COBOL miał się okazać jednym z najczęściej używanych języków w świecie informatyki i choć dziś część ekspertów uważa go za przestarzały, wciąż się z niego korzysta.

Grace Hopper jako pierwsza wprowadziła określenie “bug”, dla błędów w kodzie. Wiąże się z tym anegdota, jakoby któregoś razu do wnętrza sprzętu, na którym pracowała Hooper wleciała ćma, która spowodowała zwarcie. Od tego momentu Hopper spopularyzowała określenie "komputerowy bug" (bug z angielskiego to robak), które odnosi się do błędu programu komputerowego.

Margaret Hamilton - programowanie dla NASA

Margaret Hamilton to amerykańska programistka, inżynier systemów i założycielka dwóch firm technologicznych, która przez lata projektowała systemy NASA. Była dyrektorem działu inżynierii oprogramowania w MIT Instrumentation Laboratory, który stworzył pokładowe oprogramowanie lotnicze, umożliwiające realizację misji Apollo Neila Armstronga i Buzza Aldrina. 22 listopada 2016 roku Hamilton otrzymała od prezydenta Baracka Obamy Prezydencki Medal Wolności za pracę przy misjach NASA Apollo Moon.

Siostra Mary Kenneth Keller - pierwsza kobieta z tytułem doktora informatyki

Pierwszą kobietą, która otrzymała tytuł doktora informatyki, była zakonnica: Mary Kenneth Keller wstąpiła do „Sióstr Miłosierdzia” w 1932 roku, składając śluby w 1940 roku. Keller uzyskała tytuł magistra matematyki na Uniwersytecie DePaul w Chicago i krótko studiowała w Dartmouth. Tam odegrała znaczącą rolę w opracowaniu kluczowego języka komputerowego: uniwersalnego symbolicznego kodu instrukcji dla początkujących o nazwie BASIC.

Dzięki językowi BASIC pisanie oprogramowania nie było już ograniczone do matematyków i naukowców. Jej wkład sprawił, że korzystanie z komputera stało się znacznie bardziej dostępne dla szerszej populacji. Keller wróciła na Środkowy Zachód i w 1965 roku uzyskała tytuł doktora na Uniwersytecie Wisconsin, a następnie stanęła na czele wydziału informatyki Clarke College w Iowa, gdzie pracowała przez kolejne 20 lat.

Susan Kare - odkrycie Steva Jobsa

Chociaż na początku swojej kariery Susan Kare pracowała dla Microsoftu, jej największe osiągnięcia przypadają na okres, gdy współpracowała ze Stevem Jobsem w Apple.

Kare marzyła o karierze artystycznej i po ukończeniu szkoły przybyła do San Francisco, by tam odnaleźć swoją szansę. Przypadkowe spotkanie ze starą koleżanką z liceum zaowocowało rozmową o pracę w Apple. Steve Jobs, zainspirowany graficznym interfejsem użytkownika (GUI) firmy Xerox, poszukiwał artysty, który mógłby zaprojektować ikony Macintosha. Projekty Kare spodobały się Jobsowi na tyle, że zdecydował się podjąć z nią współpracę.

Używając bloku papieru milimetrowego, Kare zaprojektowała więc ikony do Maca, które spełniały trzy zasady: były proste, eleganckie i zrozumiałe. W ramach swojej pracy w Apple Susan stworzyła także krój pisma Chicago, używany w pierwszych czterech generacjach iPoda. Projekty Kare były wykonywane wręcz z obsesyjną i charakterystyczną dla Jobsa dbałością o szczegóły, która zresztą definiuje Apple do dziś.

Carol Shaw - twórczyni gier na Atari

Carol Shaw urodziła się i wychowała w Palo Alto w Kalifornii. Choć od początku świetnie radziła sobie z matematyką, dopiero gdy odziedziczyła model kolejki elektrycznej po swoich braciach, Shaw zaczęła majstrować przy elektronice.

Po ukończeniu programu dla absolwentów informatyki w Berkeley, Shaw przyjęła posadę w firmie produkującej gry Atari pod koniec lat 70. Nosząc okulary w grubych oprawkach i nieśmiertelną flanelową koszulę, rozpoczęła projektowanie i programowanie gier wideo. Shaw zaprogramowała jedną z najbardziej znanych strzelanek Atari, River Raid, która została uznana za najlepszą grę wojenną roku 1984, a praca Shaw jako pioniera w projektowaniu gier uczyniła z niej legendę dwóch pokoleń graczy.

Adele Goldberg

Bez Adele Goldberg pulpit Apple wyglądałby dziś zupełnie inaczej. Pracując w Xerox Palo Alto Research Center (PARC), Adele była jedyną kobietą w grupie, która stworzyła Smalltalk-80, jeden z najpopularniejszych i najbardziej wpływowych wczesnych języków programowania. Przedstawiła również Smalltalk Steve'owi Jobsowi, który zaimplementował sporo założeń tego języka w pierwszych produktach Apple. Poza Apple, wiele nowoczesnych graficznych interfejsów użytkownika (GUI) posiada standardy projektowe, które odnoszą się bezpośrednio do oryginalnej pracy Goldberg.

Radia Perlman - „Nie nazywajcie mnie matką Internetu”

Radia Perlman przez wielu jest uważana za założycielkę Internetu, choć ona sama mocno się od tego odżegnuje, podkreślając, że ​​„Internet nie został wymyślony przez jedną osobę”. Pewnym jest jednak, że to Perlman stworzyła algorytm stojący za protokołem Spanning Tree Protocol (STP), który jest istotną częścią fundamentów Internetu.

Perlman, jako jedna z nielicznych kobiet rozpoczęła karierę naukową na MIT, gdzie w 2000 roku opublikowała swój podręcznik „Połączenia międzysieciowe”, znacznie upraszczając routing sieci i mostkowanie. „Moja książka stworzyła porządek” - powiedziała później.

Pomimo swoich indywidualnych sukcesów, a zwłaszcza stworzenia protokołu STP Perlman podkreśla znaczenie pracy zespołowej w rozwoju technologii i nie chce skupiać się wyłącznie na swoich dokonaniach.

Kobiet, które w znaczący sposób przyczyniły się do rozwoju technologii jest oczywiście o wiele więcej, my jednak wybraliśmy sylwetki tych dziesięciu, które na przestrzeni lat udowadniały, że mogą przecierać szlaki w różnych obszarach IT i nie boją się wyzwań związanych z tworzeniem nowoczesnych rozwiązań informatycznych. Wszystkim kobietom, które mają aspiracje, by wejść do branży IT, życzymy, by nie wahały się i próbowały swoich sił, idąc za przykładem bohaterek naszego artykułu.


5 lat INCAT - co udało nam się osiągnąć?

W tym roku minęło pięć lat trwania naszej spółki, w związku z tym pokusiliśmy się o podsumowanie tego czasu. Choć za nami sporo trudnych chwil, wyzwań i wymagających klientów, dziś jesteśmy w miejscu, o którym nawet nie marzyliśmy, tworząc INCAT. Zaczynaliśmy od drobnego outsourcingu IT, a dziś jesteśmy jednym z nielicznych dostawców systemów transakcyjnych na świecie. Zrobiliśmy ogromny postęp i dziś chcielibyśmy go podsumować. Wybraliśmy więc 5 przełomowych momentów, które pozwoliły nam się mocno rozwinąć, choć czasami kosztowały nas kilka nieprzespanych nocy :).

Początek

Rozpoczęliśmy działalność w roku 2016, jako dostawcy body leasingu, udostępniając specjalistów IT naszym partnerom i klientom. Zaczynaliśmy skromnie, od kilku specjalistów i małych projektów, mając nadzieję, że na stałe zagrzejemy miejsce na rynku usług outsourcingowych. Z czasem pula naszych specjalistów sukcesywnie rosła, a liczba projektów, które obsługiwaliśmy, zapewniała nam tak potrzebny rozwój.

Rozwój outsourcingu i nowy model współpracy

Na przełomie 2017 i 2018 rozwinęliśmy zakres naszych usług outsourcingowych o team sharing i zaczęliśmy udostępniać naszym klientom całe zespoły projektowe. Jednocześnie rosnąca popularność body leasingu pozwoliła nam podjąć współpracę z kilkoma kluczowymi bankami w Polsce. To jednak nie wszystko. Wkrótce okazało się, że sporo naszych klientów, bardziej niż outsourcingu, potrzebuje bardziej kompleksowego wsparcia technologicznego w prowadzonych projektach IT. To dało nam przestrzeń do adaptacji modelu outsourcingowego o nazwie CoLab, w ramach którego przyjęliśmy rolę partnera technologicznego, oraz sporą część odpowiedzialności za prowadzone projekty. Wątki outsourcingowe rozwijały się bardzo sprawnie, tymczasem my nabraliśmy chęci, by nieco rozszerzyć zakres naszego portfolio - tym razem o rozwiązania dla branży finansowej.

Powstanie BOS Fintech

Wkrótce wraz z jednym z naszych kluczowych Klientów rozpoczęliśmy pracę nad naszym pierwszym  produktem, jakim jest kompleksowy system transakcyjny dla podmiotów finansowych BOS. Założyciele INCAT wywodzą się z branży bankowej, nic więc dziwnego, że nasze zainteresowanie skupiło się wokół zmian i rozwoju rynku finansowego. Wraz z rosnącą popularnością fintechów i pozabankowych podmiotów finansowych pojawiła się potrzeba stworzenia nowoczesnego i elastycznego systemu transakcyjnego, który, w przeciwieństwie do klasycznych systemów transakcyjnych, będzie szybki we wdrożeniu, oraz łatwy w modyfikacji. Stąd pomysł na BOS Fintech, system zarządzania rachunkami i transakcjami finansowymi. Od pomysłu do realizacji jednak długa droga, zwłaszcza, że systemy transakcyjne są niezwykle skomplikowane funkcjonalnie, a ekosystem finansowy obwarowany jest wieloma legislacyjnymi ograniczeniami. Dzięki wierze w końcowy sukces i ogromnej pracy naszych zespołów, udało nam się stworzyć projekt wykraczający poza pierwotne założenia. To oczywiście nie koniec. Dziś i przez kolejne lata będziemy rozwijać nasze rozwiązanie, zwłaszcza, że rynek usług finansowych zmienia się w zawrotnym tempie, a my zamierzamy dotrzymać mu kroku.

Pomysł na INCAT FaaS AI

Analizując potrzeby biznesowe nowoczesnych fintechów i challenger banków, uznaliśmy, że podmioty finansowe, które są w początkowej fazie rozwoju, potrzebują rozwiązania technologicznego, które będzie optymalne kosztowo i nie będzie wymagać znaczącego zaangażowania ze strony klienta. We współpracy ze specjalistami Politechniki rozpoczęliśmy projekt INCAT FaaS AI, czyli platformy transakcyjnej w formie usługi. Udało nam się jednocześnie otrzymać dofinansowanie przedsięwzięcia w ramach programów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, co znacząco zwiększyło nasz budżet projektowy i pozwoliło błyskawicznie rozpocząć pracę nad platformą. Co ciekawe, już po kilku miesiącach pracy nad projektem, mogliśmy rozpocząć pierwsze, komercyjne wdrożenie INCAT FaaS AI, w jednym z polskich fintechowych start up’ów, co potwierdziło słuszność naszego pomysłu.

Pandemia

Początek 2020 roku to oczywiście ogólnoświatowa pandemia, konieczność pracy zdalnej i spowolnienie gospodarcze. Na szczęście, zwłaszcza w porównaniu do innych branż, INCAT ominęły większe problemy. Udało nam się sprawnie przejść na całkowitą pracę zdalną i choć potrzebowaliśmy nieco czasu by poczuć się pewnie w takiej formule, wkrótce okazało się, że nasza efektywność i skuteczność nie zmalała. W tym niełatwym czasie kontynuowaliśmy współpracę naszymi Klientami bez zakłóceń.

Z kolei w listopadzie byliśmy świadkami triumfu jednego z naszych partnerów biznesowych. ZEN.COM, bo o nim mowa, wystartował komercyjnie ze swoją aplikacją do płatności mobilnych i dedykowaną kartą Mastercard. Dla nas był to także spory sukces, bowiem jesteśmy głównym dostawcą systemu transakcyjnego, na którym opierają się płatności ZEN. Rok udało nam się zamknąć jeszcze jednym, bardzo ciekawym projektem team sharingowym dla klienta z Bliskiego Wschodu, zatem grudniowe i świąteczne klimaty zostały odrobinę przytłumione intensywnymi negocjacjami umowy.

Co dalej?

Właściwie nasze plany na kolejne miesiące mogłoby oddać jedno zdanie: idziemy do przodu. Kontynuujemy współpracę z dotychczasowymi Klientami - pracujemy z ZEN nad rozwojem technologicznym ich oferty biznesowej, rozwijamy platformę podstawowych usług finansowych dla klientów inwestycyjnych, którą oferuje jeden z naszych fintechowych partnerów, a nasze zespoły projektowe wspierają budowanie innowacji w dużych polskich bankach. Wewnętrznie rozwijamy także nasze produkty i usługi, dodając do nich nowe moduły i mikroserwisy. O rozwoju systemu BOS i jego nowych funkcjonalnościach możecie przeczytać tutaj. Przed nami także rebranding produktowy, który wizualnie i komunikacyjnie ułatwi odbiór naszych produktów i usług.

Patrząc na najbliższe kilka miesięcy, widzimy, że czeka nas mnóstwo wyzwań i jeszcze więcej pracy, ale to dobrze, bo naszym celem jest stały rozwój.

 

 


Co sprawia, że architektura mikroserwisów jest tak efektywna?

Od kilku lat na rynku IT możemy obserwować rosnącą popularność mikroserwisów, które powoli spychają na boczny tor dominującą do tej pory architekturę monolityczną. Struktura mikroserwisów, w przeciwieństwie do monolitu to zbiór wielu, niezależnych od siebie usług i procesów, które razem tworzą aplikację. Mikroserwisy to wygodne rozwiązanie przy tworzeniu zaawansowanego systemu lub dużych aplikacji - pozwala na szybkie wdrożenie projektu oraz równoległą pracę nad kilkoma modułami jednocześnie. Choć na mikroserwisach swoje rozwiązania oparli tacy giganci jak Netflix czy Uber, nie tylko to stanowi o niezwykłości tego podejścia.

Elastyczność
Mikroserwisy, w przeciwieństwie do architektury monolitów pozwalają na łatwą modyfikację funkcjonalności w projekcie. Ze względu na to, że każdy mikroserwis to niezależny element aplikacji, można zmieniać, dodawać i usuwać kolejne komponenty w taki sposób, by nie wpływało to na funkcjonowanie całości. Odpadają zatem takie problemy jak cykliczna zmiana testów automatycznych czy ryzyko zatrzymania całej aplikacji przy wdrożeniu następnego modułu.

Łatwa integracja
Otwarte API, wykorzystywane w architekturze mikroserwisów pozwala na szybką i bezproblemową integrację z innymi serwisami. Rozwiązanie takie jak API Gateway pośredniczy w komunikacji pomiędzy modułami, umożliwiając wygodne dostosowanie API pod konkretnych klientów, bez potrzeby umieszczenia go w każdym mikroserwisie.

Skalowalność
Podejście modułowe pozwala błyskawicznie i efektywnie reagować na dynamikę środowiska biznesowego - zmiana wymagań biznesowych nie oznacza restrukturyzacji całej aplikacji, a jedynie tego modułu, który dotyczy danej funkcjonalności. Ponadto w przypadku dużych obciążeń mikroserwisy pozwalają na sprawne zwiększenie liczby instancji, które balansują nadmiarowy ruch w aplikacji, co także adresuje problem wydajności.

Szybkie wdrożenie 
Mikroserwisy dają możliwość szybkiego releasu MVP systemu. Wdrożenie w pełni działającej, podstawowej i gotowej do dalszego rozwoju aplikacji jest przy tej architekturze kwestią kilku tygodni. Z kolei dodawanie kolejnych modułów i modyfikacja już istniejących nie komplikuje w żaden sposób możliwości korzystania z systemu przez klientów, ponieważ jest zwyczajnie mniej inwazyjne niż w przypadku monolitu i nie oddziałuje na core aplikacji.

Niezależny development i autonomia
Architektura rozproszona oznacza także niezależność zespołów projektowych. Nie ma tutaj centralnego ośrodka zarządzającego, dzięki czemu przepływ informacji jest płynniejszy. Każdy zespół pracuje nad “swoim” elementem aplikacji i nie musi brać pod uwagę baz danych czy architektury pozostałych modułów. Co ciekawe, mikroserwisy pozwalają na rozwijanie każdego elementu w innej technologii i języku, oraz utrzymanie serwisów na osobnych serwerach i w repozytoriach. Tak rozumiana niezależność rozwiązuje problem długu technicznego oraz zwiększa efektywność samego systemu.

 

Oczywiście, mikroserwisy nie są lekiem na całe zło. Póki co, nie istnieje architektura, która byłaby pozbawiona wad, a przy tym nadawałaby się do każdego typu aplikacji. Nie inaczej jest z mikroserwisami. W przypadku gdy rozważasz wdrożenie architektury mikroserwisów, kluczowym pytaniem, które powinieneś sobie zadać nie jest “Czy?”, tylko “Jak?”, bowiem nieprawidłowe opracowanie wymagań technicznych i struktury, czy brak przemyślanej obsługi ruchu pomiędzy serwerami, może wyrządzić ostatecznie więcej złego niż dobrego. Zaniedbanie tych kwestii na etapie planowania może spowodować klasyczne wylanie dziecka z kąpielą i w efekcie najprawdopodobniej okaże się, że architektura, która w założeniu miała wiele spraw ułatwić, tak naprawdę spędza sen z powiek wszystkim zainteresowanym. Warto wtedy rozważyć wsparcie partnera technicznego, który ma doświadczenie w tworzeniu rozwiązań opartych o mikroserwisy. Dzięki temu ominiesz wiele trudności związanych z wdrożeniem i jednocześnie będziesz mieć pewność, że czeka Cię sprawny release oraz system, który można modyfikować na tyle elastycznie, by na bieżąco dostosowywać się do szybko zmieniających się wymagań biznesowych.