Rozmowa z CEO INCAT w portalu Cashless

Rozmowa z CEO INCAT w portalu Cashless

Piotr Hanusiak, prezes Incat, mówi o tym, jak obecna sytuacja wpływa na kondycję fintechów oraz jak ograniczyć koszty, a jednocześnie sprawdzić, czy pomysł chwyci na rynku.

Trwa pandemia. Właściwie mamy już do czynienia z drugą falą zachorowań. Wprawdzie władze zapewniają, że ponownego lockdownu nie będzie, ale nie wiadomo, jak obecna sytuacja wpłynie na kondycję branży fintech. Jak Pan ocenia sytuację podmiotów działających w tym obszarze? Z jakimi problemami borykają się i przed jakimi wyzwaniami stają fintechy?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, musielibyśmy spojrzeć na temat z dwóch perspektyw. Pierwsza, niespecjalnie sprzyjająca fintechom, to oczywiście ogólne spowolnienie gospodarcze i niepewność rynku. Skala tego spowolnienia powoduje, że recesja wpływa na wszystkich uczestników rynku, i sprawia, że klienci mogą poszukiwać pewniejszych usług, czy miejsc lokowania swoich oszczędności. Ponadto banki, przez znaczny spadek marż odsetkowych, muszą szukać rozwiązań utrzymujących przy nich klientów, co powoduje wzrost konkurencyjności na linii banki – fintechy.

Z drugiej jednak strony ograniczenia narzucone przez stan epidemiczny spowodowały, że klienci zostali wręcz zmuszeni do poszukiwań rozwiązań technologicznych, które pozwolą im relatywnie normalnie funkcjonować w nowej rzeczywistości. Pojawia się miejsce dla fintechów, które zaczynają być coraz bardziej widoczne na rynku, a co za tym idzie, dość sprawnie zapełniają powstałą lukę. Fintechy operują głównie na rozwiązaniach technologicznych dostępnych w sieci i ich biznes zasadniczo nie ucierpiał w sytuacji ograniczenia możliwości spotkań czy przemieszczania się, bo one po prostu nie bazują na działaniach swoich stacjonarnych oddziałów. Miały też z pewnością mniej problemów związanych ze zmianą tradycyjnego modelu pracy na tryb zdalny. Do tego dochodzi też naturalna dla mniejszych organizacji zwinność i umiejętność szybkiego reagowania na zmiany rynkowe.

Kilka znanych firm znalazło się w kłopotach, gdy okazało się, że w związku z aferą finansową nadzór nakazał wstrzymanie działalności Wirecard. Fintech Curve, który korzystał z systemów rozliczeniowych niemieckiej firmy, musiał nawet na kilka dni zawiesić działalność. Klienci nie byli zachwyceni. Załóżmy, że fintech dzięki dobremu pomysłowi zebrał niewielkie finansowanie. Które elementy swojego biznesu powinien stworzyć sam, a po jakie gotowe i bezpieczne rozwiązania może sięgnąć, by ograniczyć koszty?

Analizowaliśmy podejście challenger banków i fintechów do tworzenia biznesu. Dość szybko okazało się, że odpowiedź na tak postawione pytanie jest stosunkowo prosta. Tworząc nowy podmiot finansowy, jego twórcy mają pomysł na swoje miejsce na rynku. Znajdują swoją niszę, gdzie optymalizacja działania, nowatorskie podejście do znanych usług lub kreowanie czegoś zupełnie nowego wiąże się z pomysłem na to, jak dostarczyć tę usługę do swojego klienta. Przekładając to na język IT, fintechy wiedzą, co i w jaki sposób chcą rozwiązać na poziomie front-endu, czyli tej części architektury, którą zobaczy i której bezpośrednio używać będzie klient owego pomysłodawcy na swoim smartfonie lub w przeglądarce swojego komputera. Przygotowanie tej warstwy rozwiązań jest stosunkowo proste i łatwo weryfikowalne co do osiąganych celów.

Dużo bardziej złożone i często niedoceniane jest to, co dzieje się, mówiąc kolokwialnie, “pod maską”, czyli w warstwie back-endowej. W jaki sposób ewidencjonować i przetwarzać transakcje klientów, jak je raportować i wreszcie, jak zapewnić stabilne i bezpieczne środowisko? Oczywiście, z punktu widzenia pełnej niezależności takiego podmiotu finansowego, idealne byłoby stworzenie lub posiadanie rozwiązania, które pozwoli mu działać nieprzerwanie i niezależnie od ewentualnych zawirowań u dostawcy usług. Natomiast takie podejście wymaga bardzo kosztownych i czasochłonnych inwestycji. Mówimy tu o milionowych nakładach, które po wejściu fintechu na rynek mogą okazać się zupełnie nietrafione i inwestycje te okażą się nie do odzyskania. Ponadto, czas poświęcony na przygotowanie pełnego wsparcia technologicznego i formalnego może okazać się czasem, w którym konkurencja zajmie niszę, na której opieraliśmy nasz biznes, i nasza oferta nie będzie już innowacyjna.

Jeżeli mamy pomysł biznesowy i chcemy szybko oraz możliwie niskonakładowo zweryfikować jego zasadność, to oparcie się na gotowych rozwiązaniach jest idealnym wyjściem, szczególnie w tych obszarach, które wymagają czasu i kapitału na ich realizację, nie wspominając o dostępności specjalistów, którzy byliby w stanie przygotować takie rozwiązania. Z czasem, kiedy wybrany kierunek znajdzie potwierdzenie na rynku, a fintech osiągnie oczekiwaną stabilność, może myśleć o uniezależnianiu się od dostawców zewnętrznych, dzięki osiąganym zyskom lub pozyskanemu z zewnątrz kapitałowi. Lepiej rozpocząć biznes i pozyskać kapitał na inwestycje potwierdzonej ścieżki rozwoju, niż starać się o potężne finansowanie na podstawie jedynie pomysłu.

Elementem dodatkowym, zabezpieczającym działalność operacyjną danego podmiotu mogą być wszelkiego rodzaju rozwiązania formalno-techniczne na wypadek nieprzewidzianych okoliczności, takich jak na przykład zaprzestanie świadczenia usług. Mamy przepracowane modele adresujące tego typu ryzyka, dzięki którym nasi klienci mogą bezpiecznie realizować swoje cele biznesowe bez obawy, że mogliby pozostać bez wsparcia.

Incat oferuje jeden z takich produktów. Jak opisałby Pan jego działanie? Do kogo Państwo kierujecie swoją ofertę?

Stworzyliśmy w Incat odpowiednik głównego systemu transakcyjnego, który stanowi podstawę architektury informatycznej każdego banku. Nasze rozwiązanie nazwaliśmy, może nieco nieskromnie, BOS. Nazwa pochodzi od prostego, ale sporo mówiącego rozwinięcia Banking Operation System. Nasze rozwiązanie zapewnia przetwarzanie danych klientów, rachunków i ich transakcji, włączając w to obsługę kanałów płatniczych. Co ważne, w ramach BOS stworzyliśmy również księgę główną, syntetyzującą zapisy transakcyjne.

Adresując kwestię wymaganej elastyczności biznesowej, opracowaliśmy także platformę usługową dedykowaną fintechom, która jest oparta na systemie BOS, wzbogaconym usługami partnerskimi. W efekcie fintech otrzymuje dostęp do zestawu usług (API), które pozwalają na pełną obsługę operacji finansowych, w tym integracje z izbami rozliczeniowymi, usługami on-boardingu klientów, AML, antyfraud etc.

Obecnie pracujemy nad rozwojem platformy Fintech as a Service AI (FaaS AI), dokładając kolejne usługi wspierające część operacyjną fintechów, wzbogaconą o oparty na mechanizmach uczenia maszynowego komponent AI. Usługa oferowana jest oczywiście za pośrednictwem chmury.
Nasze rozwiązania kierujemy przede wszystkim do startupów ruszających w rynek z nowym pomysłem, którego podstawą jest solidny silnik transakcyjny. Rozwiązanie jest skalowane na niemal każdy rodzaj i zasięg przedsięwzięcia. Jesteśmy gotowi na współpracę w oparciu o licencję na nasz system, jak i niskonakładowe usługi przetwarzania rachunków i transakcji płatniczych.

Na polskim lub europejskim rynku w tym obszarze jest duża konkurencja? Zaledwie kilka dni temu Asseco ogłosiło, że dzięki jego Asseco BooX bank można stworzyć w sześć minut. Czym wyróżnia się FaaS AI wśród innych tego typu rozwiązań i co sprawi, że klient wybierze właśnie ten produkt?

Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że konkurencja w tym obszarze jest spora, tym niemniej to, co odróżnia nasze rozwiązania od reszty, to fakt, że adresujemy je do nieco innej grupy docelowej. Asseco, Mambu czy Solaris kierują swoją ofertę do dojrzałych biznesowo banków, challenger banków lub fintechów, dostarczając im określony zestaw produktów połączonych z elastycznymi procesami operacyjnymi. Krótko mówiąc, konkurencyjne firmy oferują Bank in the Box, ale w ten sposób ograniczają klienta do oferty, która znajduje się w tym “pudełku”. Nasze rozwiązanie FaaS AI jest raczej piaskownicą biznesową, w której my udostępniamy zestaw komponentów gotowych do użycia przez klienta, ale dajemy także możliwość jego rozbudowania o własne komponenty klienta lub te wdrażane przez innych dostawców. W efekcie, FaaS AI pozwala na testowanie modeli biznesowych i – w zależności wybranego modelu w danym czasie – klient może dobierać optymalne dla niego rozwiązania.

Myślę, że warto również wspomnieć, że poza wysyceniem funkcjonalnym, niezwykle istotnym elementem naszego systemu są użyte rozwiązania technologiczne, które pozwalają na pełną elastyczność i to nie tylko w wymiarze technicznym, jak wydajność przetwarzania. Kluczem jest skalowalność biznesowa implementowanego systemu. Po co inwestować czas i pieniądze w pełen zestaw procesów, jeżeli nasz pomysł na działalność na rynku finansowym ogranicza się do zaadresowania tylko kilku z nich, za to w sposób, który wyznaczy nowe standardy na rynku? Zakładamy, że takie podejście przyświeca pomysłodawcom startujących fintechów, i my naszym rozwiązaniem trafiamy dokładnie w ten punkt.

Czy są już jakieś wdrożenia, którymi firma może się pochwalić? Jeśli tak, to czy możemy poznać jakieś szczegóły? Co to były za projekty?

Mamy za sobą zarówno wdrożenie dla startującego właśnie fintechu w zakresie wykorzystującym pełne możliwości naszego systemu z obsługą klientów, ich rachunków, transakcji oraz księgi głównej w modelu instalacji bezpośrednio u klienta, jak również wdrożenie dla banku, ograniczone do obsługi kanałów płatniczych wraz z funkcjonalnością rachunków wirtualnych. Jesteśmy już także w trakcie pierwszego wdrożenia naszego rozwiązania w formie usługi, w oparciu o instalację chmurową z wykorzystaniem prawie pełnego pakietu procesów biznesowych oraz księgi głównej.

Czy oferowane przez Państwa narzędzie jest zgodne z ideą otwartej bankowości? Jakie dodatkowe usługi fintech będzie mógł zaproponować klientom, jeśli skorzysta z tego mechanizmu – czy tylko agregację rachunków czy coś więcej?

Nie tylko jest zgodne, ale może stanowić element wspierający ten postulat w organizacjach, które już działają na rynku, ale ograniczenia ich systemów blokują je w wykorzystaniu możliwości, jakie niosą za sobą nowe regulacje. Dzięki otwartej komunikacji jesteśmy gotowi na integrację z każdym systemem zewnętrznym. Owa integracja, jak i kompletność obsługiwanych procesów biznesowych oraz unikalne funkcjonalności systemu powodują, że możemy nie tylko agregować informacje o rachunkach i transakcjach, ale również wzbogacać je o wartość dodaną, pozwalającą naszym klientom na oferowanie nowych usług i produktów opierających się na danych pochodzących z innych banków lub fintechów.